Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Leclerc zagubiony w Ferrari

Charles Leclerc być może zagubił się w zespole Ferrari. Taką opinią podzielił się m.in. holenderski kierowca wyścigowy Tom Coronel.

Charles Leclerc, Ferrari SF-23, Carlos Sainz, Ferrari SF-23

Zespół z Maranello przywiózł do Barcelony na Grand Prix Hiszpanii liczne poprawki dla swojego bolidu, ale pomimo drugiego miejsca w kwalifikacjach za Maxem Verstappenem, Carlos Sainz doprowadził SF-23 dopiero na piątym miejscu.

- Pierwszy stint pojechałem bardzo ostrożnie, ale po 12-13 okrążeniach nie miałem już praktycznie opon - powiedział Hiszpan po wyścigu.

- Korzystając z opon pośrednich i twardych, musiałem jechać bardzo powoli, aby pokonać zakładaną liczbę okrążeń na danym etapie. Jeśli spróbujemy przycisnąć w walce, będziemy jeszcze wolniejsi. To nasza największa słabość - wskazał na nadmierne zużycie ogumienia.

Zastanawia się, czy znaczące ulepszenia Ferrari rzeczywiście przyniosły efekt.

- Tutaj Mercedes znalazł się tam, gdzie wcześniej był Aston Martin, 30-40 sekund za Red Bull Racing - wyjaśnił Sainz. - Natomiast my nadal jesteśmy 50 sekund z tyłu. Nie ruszyliśmy się z miejsca.

Zapewnił, że problemem nie jest brak zaangażowania w fabryce.

- Nasi ludzie nie szczędzą wysiłków, nie można im niczego zarzucić - zaznaczył. - Próbujemy wszystkiego. Na ten wyścig dotarły części do samochodu, które wręcz nie były tu spodziewane. Maranello jest oddane, ale brakuje zrozumienia, jak uczynić te maszyny szybszymi w wyścigu.

Osobiście 28-latek uważa, że jeździ dobrze.

- Poza Baku, Australią, Miami i Monako, czułem się bardzo komfortowo, nawet jeśli bolid nie był łatwy w okiełznaniu. Mimo to podczas wyścigów patrzymy tylko w lusterka wsteczne - powiedział.

- Dla kierowcy frustrujące jest takie tracenie pozycji, ale daję z siebie wszystko w trudnym roku i mam nadzieję, że jak najszybciej uporamy się z naszymi problemami - podsumował.

Czytaj również:

 

Dla partnera Sainza, Charlesa Leclerca, Barcelona była prawdziwym koszmarem, odpadł już w pierwszej części kwalifikacji i nie dotarł następnego dnia do czołowej dziesiątki.

- Widać to, że zagubił się - powiedział Coronel na antenie Viaplay.

Ostatnio coraz bardziej zirytowany Leclerc był wiązany z przeprowadzką do Mercedesa, a Coronel uważa, że Ferrari może faktycznie zastanawiać się, czy rozstanie z wysoko ocenianym Monakijczykiem nie byłoby dobrym pomysłem.

- Muszą dokonać wyboru w Ferrari, który mógłby wywrócić wszystko do góry nogami. Spekulacje te są naprawdę interesujące. Powinni nawet przepłacić za Lewisa Hamiltona jakieś dwadzieścia milionów więcej, żeby go zdobyć. Przynajmniej coś by się działo w tej stajni i wniosło do niej trochę pozytywnego ducha - mówił dalej.

- Potrzebują kogoś takiego jak Lewis. Natomiast ich aktualny pakiet jest niewłaściwy. Trzeba tam wrzucić bombę i zacząć to od nowa - stwierdził.

Były kierowca Formuły 1, Christijan Albers, zgadza się, że 25-letni Leclerc może nie powinien być już postrzegany jako przyszły mistrz świata.

- Myśleli, że mają nowego zwycięzcę w osobie Leclerca - powiedział Holender. - On jest potężny w kwalifikacjach, ale w wyścigu szanse na dobry wynik wynoszą 50 na 50, nie można przewidzieć, jak sobie poradzi.

- Jeśli spojrzeć na Fernando Alonso, Maxa Verstappena, Lewisa Hamiltona, to ich czasy okrążeń są zbliżone do siebie w granicach setnych sekundy. Natomiast obserwując Carlosa Sainza, Sergio Pereza lub Leclerca, to bardziej przypomina ruletkę - wskazał.

Czytaj również:

Z kolei szef Ferrari, Frederic Vasseur, zapewnił, że wprowadzone aktualizacje w Barcelonie stanowią „krok naprzód”, ale przyznał, że zespół wciąż nie jest bliżej zrozumienia podstawowego problemu.

- Mamy kłopot z wytłumaczeniem tej nieregularności. W wyścigu wciąż męczą nas te same problemy co wcześniej. Nie jesteśmy w stanie konsekwentnie przejeżdżać szybkich okrążeń - wspomniał Francuz.

Leclerc po odpadnięciu w Q1 w miniony weekend wskazywał na problemy z tyłem auta, ale na miejscu w Barcelonie Scuderia nie była w stanie znaleźć ich przyczyny.

- W sobotę nie mogłem jeździć z powodu nieprawidłowego zachowania tyłu bolidu, teraz miałem kłopoty z przodem. To niewiarygodne, co się dzieje. Nic nie zmieniłem w moim stylu jazdy. Mamy ten problem od dłuższego czasu i nie możemy go rozwiązać - powiedział.

Co do ogólnych kłopotów Ferrari, Vasseur podsumował: - Możemy relatywnie szybko się odbudować, ale najpierw musimy podjąć odpowiednie działania. Nie jest to łatwe. Mamy na to kilka miesięcy, ale nie udało nam się jeszcze znaleźć skutecznego rozwiązania.

Czytaj również:

Video: Podsumowanie Grand Prix Hiszpanii 2023

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Sauber i Audi mają kandydatów
Następny artykuł Pirelli ma rywala

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska