Nierealny manewr Strolla

Charles Leclerc określił próbę podjętą przez Lance’a Strolla w pierwszym zakręcie Grand Prix Węgier jako niemającą szans powodzenia.

Nierealny manewr Strolla

Pierwsze okrążenie rywalizacji na Hungaroringu obfitowało w wydarzenia. Sprawcą części zamieszania był Valtteri Bottas, a chaos zwiększył Lance Stroll. Kanadyjczyk chciał po wewnętrznej zakrętu numer 1 wyprzedzić rywali i z impetem uderzył w samochód Charlesa Leclerca. Ucierpiał również McLaren Daniela Ricciardo.

Ferari Monakijczyka zatrzymało się w kolejnym zakręcie, a sam kierowca był niezadowolony z „wyczynów” rywala, określając manewr Strolla mianem niemożliwego do udanego przeprowadzenia.

- Wiem, że czasami małe błędy mają poważne konsekwencje - powiedział Leclerc. - Jednak wydaje mi się, że to akurat nie był mały błąd. Nie widziałem Lance’a w lusterkach i był bodajże pięć czy sześć pozycji z tyłu, więc jakakolwiek próba nie miała tam szans powodzenia.

- Takie jest życie. Zdarza się, choć to frustrujące. W pierwszej połowie sezonu miałem trochę pecha. Jest jak jest i skoncentrujemy się, by druga była lepsza.

Na zamieszaniu z pierwszego zakrętu oraz strategicznej decyzji Mercedesa skorzystał późniejszy zwycięzca Esteban Ocon. Leclerc, pytany czy miałby szanse na triumf, gdyby uniknął kraksy, powiedział:

- Z „gdyby” wiele rzeczy jest możliwych. Patrząc na inne samochody z przodu, wydaje mi się, iż mieliśmy tempo, by z nimi walczyć. Oczywiście przy kraksie na pierwszym okrążeniu bardzo trudno jest przewidzieć, gdzie byśmy skończyli - podsumował Charles Leclerc.

Lance Stroll za swoje przewinienie dostał karę relegacji o pięć pól na starcie Grand Prix Belgii.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Honda skontroluje silnik

Poprzedni artykuł

Honda skontroluje silnik

Następny artykuł

Leclerc stracił silnik

Leclerc stracił silnik
Załaduj komentarze