Marko krytykuje kierowców

Sergio Perez i Yuki Tsunoda nie mogli liczyć po Grand Prix Emilii-Romanii na pochwały od Helmuta Marko.

Marko krytykuje kierowców

Perez świetnie spisał się w sobotnich kwalifikacjach. Pokonał zespołowego kolegę Maxa Verstappena i zdobył drugie pole startowe z czasem jedynie o 0,035 s gorszym od Lewisa Hamiltona.

W wyścigu nie było już tak dobrze. Meksykanin najpierw stracił dwie pozycje po starcie, a w obecności samochodu bezpieczeństwa wypadł z toru i zarobił 10-sekundową karę. Na domiar złego po wznowieniu rywalizacji (przerwanej czerwoną flagą) po raz kolejny znalazł się w żwirze i wypadł poza pierwszą dziesiątkę. Ostatecznie sklasyfikowano go na jedenastej pozycji.

- Zaczęło się od dobrych kwalifikacji - powiedział Marko na antenie Servus TV. - Nagle, nie wiadomo skąd, uzyskał drugi czas. Wtedy myśleliśmy, że wszystko jest w porządku.

- Jednak wraz z deszczem nadeszły w niedzielę problemy dla nowego [w zespole]. Wydaje mi się, że nie doprowadził opon do właściwej temperatury odpowiednio szybko, tak jak zrobił to Max. Obrót podczas restartu kosztował go wszystko.

Jeszcze gorszy weekend zaliczył Tsunoda. Młody debiutant za wszelką cenę chciał dobrze zaprezentować się na domowym dla AlphaTauri torze. Przesadził już na samym początku kwalifikacji, kiedy to niemal kompletnie rozbił swój samochód. W wyścigu wspiął się na ósmą pozycję, by na skutek błędu ponownie wypaść poza punktowaną dziesiątkę.

- Yuki miał szybki samochód. Z całą pewnością wystarczający na Q3 - kontynuował Marko. - Jednak pojawił się naprawdę głupi błąd i ciężko o jakiekolwiek usprawiedliwienie. Rozmawiałem z nim również po wyścigu. Był skruszony.

- Miał niezłe czasy sektorów na tym pierwszym okrążeniu, ale świetny czas na pierwszym okrążeniu nic nie daje. Zachował się trochę zuchwale.

Okazję do rehabilitacji obaj kierowcy będą mieli za trochę ponad tydzień. W pierwszy weekend maja Formuła 1 zawita do Portimao w Portugalii.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Ferrari walczy z McLarenem

Poprzedni artykuł

Ferrari walczy z McLarenem

Następny artykuł

Red Bull nie odpuści

Red Bull nie odpuści
Załaduj komentarze