Formuła 1
25 lip
-
28 lip
Wydarzenie zakończone
01 sie
-
04 sie
Wydarzenie zakończone
29 sie
-
01 wrz
Wydarzenie zakończone
05 wrz
-
08 wrz
Wydarzenie zakończone
26 wrz
-
29 wrz
FP1 za
11 dni
10 paź
-
13 paź
FP1 za
24 dni
24 paź
-
27 paź
FP1 za
39 dni
W
GP Stanów Zjednoczonyc
31 paź
-
03 lis
FP1 za
46 dni
14 lis
-
17 lis
FP1 za
60 dni
28 lis
-
01 gru
FP1 za
74 dni
Zobacz pełną wersję:

Masi broni żółtej kartki w F1

akcje
komentarze
Masi broni żółtej kartki w F1
Autor:
9 wrz 2019, 13:40

Użycie w Formule 1 czarno-białej flagi, stanowiącej ostrzeżenie dla kierowcy, że zachował się w sposób niesportowy, wcale nie doprowadziło do eskalacji niebezpiecznych manewrów na torze. Tak uważa dyrektor wyścigowy FIA - Michael Masi.

Zgodnie z zasadą, która wróciła do Formuły 1 od Grand Prix Belgii, kierowcy otrzymują ostrzeżenie za niesportowe zachowanie. 

Użycie systemu żółtej kartki w F1, jak to zostało potocznie nazwane, wzbudziło obawy, że kierowcy poczują się zbyt swobodnie i posuną się dalej ryzykując niebezpieczne manewry. Mają bowiem świadomość, że za takie zachowanie za pierwszym razem otrzymają jedynie ostrzeżenie.

Szef Mercedesa w F1 – Toto Wolff był jednym z tych, który sugerował, że przepis skusiłby kierowców do bardziej agresywnej jazdy, co zwiększa prawdopodobieństwo wypadków. Sugerował, np. że Charles Leclerc zbyt niebezpiecznie bronił się przed atakami Lewisa Hamiltona [podczas GP Włoch] i tylko trzeźwa ocena sytuacji przez Brytyjczyka pozwoliła uniknąć wypadku.

Jak do tej pory z czarno-białej flagi skorzystano tylko dwa razy. Zobaczyli ją Pierre Gasly w Belgii i Charles Leclerc we Włoszech.

Masi, który odegrał kluczową rolę przy wprowadzeniu tej zasady, nie zgadza się z tym, że jest więcej niebezpiecznych sytuacji na torze.

- Nie sądzę, aby kierowcy bardziej ryzykowali - odpowiedział Masi na pytanie motorsport.com, czy zawodnicy korzystają teraz z większej swobody. - Mogą jednak nieco inaczej patrzeć na pewne rzeczy, są na granicy, którą można łatwo przekroczyć.

- Przepis spełnia swoje zadanie. Natomiast każdemu incydentowi należy przyjrzeć się oddzielnie. Nie można tak wszystkiego uogólniać.

- Ostatecznie to sędziowie decydują, czy ktoś zostanie ukarany czy nie. O pokazaniu flagi za niesportowe zachowanie decyduję ja. Jednak jeśli uznają, że to niewystarczające, mają absolutną możliwość wymierzenia kary - wyjaśnił.

- Manewr Leclerca był twardy i dlatego zobaczył ostrzeżenie. To dla mnie dość jasne i kopia niemal tego, co zrobił Pierre w zeszły weekend. Sygnał ten spełnił swoje zadanie - uznał.

Zapewnił też, że wprowadzenie omawianej zasady w wyścigach F1 wynikało z prośby zespołów i kierowców, aby umożliwić im bardziej zaciętą rywalizację na torze.

Wolff jednak pozostaje nieco ostrożniejszy jeśli chodzi o kwestie ostrzeżeń dla kierowców. Uważa bowiem, że młodsze pokolenie zawodników chętniej podejmuje ryzyko.

- W ostatnich latach widzieliśmy, że młodzież, która weszła do Formuły 1, jest nieco bardziej agresywna. Te manewry mogą skończyć się na ścianie, jeśli ktoś nie odpuści - komentował.

- We Włoszech kierowca walczący o mistrzostwo w klasyfikacji kierowców odpuścił i uratował Charlesa. Lewis doskonale wiedział co robi. Dzięki temu nic nie odpadło z samochodu. Mógł też zdecydować, że nie odpuści, a wtedy doszłoby do kolizji obydwóch bolidów.

- Ciekawi mnie jaka byłaby decyzja sędziów, jaką przyznaliby karę, gdyby Lewis np. stracił przednie skrzydło, albo obywa samochody rozbiły się na ścianie - podsumował.

Następny artykuł
GP Włoch: Okrążenie po okrążeniu

Poprzedni artykuł

GP Włoch: Okrążenie po okrążeniu

Następny artykuł

Haas rozstaje się z Rich Energy

Haas rozstaje się z Rich Energy
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Autor Marcin Wyrzykowski