Mazepin wierzy w lepsze wyniki

Nikita Mazepin już zaznaczył swoją obecność w Formule 1, choć nie z powodów sportowych.

Mazepin wierzy w lepsze wyniki

Mazepin w tym roku zadebiutował w Formule 1. Reprezentuje zespół Haas. Nie radzi sobie zbyt dobrze, popełnia wiele błędów, jego zachowanie na torze i poza nim jest mocno krytykowane. Wierzy jednak, że gdy osiągnie przyzwoite wyniki, opinia publiczna będzie mu przychylna.

Mazepin, którego starty w F1 mocno wspiera finansowo jego ojciec wie, że musi zmienić postrzeganie swojej osoby.

- Kiedy na świecie jest tylko dwadzieścia miejsc, jest ku temu powód, ponieważ poziom i wymagania są bardzo wysokie. F1 jest bardzo specyficzna pod tym względem, niezależnie od tego, o jakie miejsce walczysz. Tu wszyscy są bardzo dobrzy oraz zawsze jest trudno, czy to w przypadku rywalizacji o pierwsze, dziesiąte, czy dwudzieste miejsce - powiedział Mazepin dla Motorsport.com. - To dla mnie coś nowego. Oczywiście to również duża różnica, w porównaniu do tego z czym miałem do czynienia wcześniej, np. porównując F2 i F3.

Sezon Formuły 2 2020 zakończył na piątym miejscu. W GP3 w 2018 roku był trzeci. Choć nie jest uznawany za naturalnie utalentowanego kierowcę, ciężko pracuje nad swoim rzemiosłem, co doprowadziło go do czołówki w seriach, w których startował wcześniej.

W tym roku poznaje F1. Nie ma jednak łatwo. Testy przedsezonowe skrócono tylko do trzech dni. Natomiast piątkowe treningi F1 są krótsze o 30 minut.

- W F2 mieliśmy tylko 45 minutowy trening, korzystając z jednej mieszanki opon. Natomiast na kwalifikacje otrzymywaliśmy inne ogumienie. Wraz z kolegami, z którymi dołączyliśmy do F1, mieliśmy tam trudniej. Teraz przynajmniej jest okazja do przejechania kilku okrążeń więcej w treningach, zanim nastąpią kwalifikacje i wyścig - kontynuował.

Dzieląc się powyższą opinią, jego przejście z F2 do F1, jak to tej pory idzie mu bardzo ciężko, w porównaniu do kolegi zespołowego - Micka Schumachera, ale również ze względu na niezbyt konkurencyjny samochód Haasa.

- Zaczynaliśmy dotychczasowe weekendy dość daleko od miejsca, z jakiego chcielibyśmy przystępować do pierwszego piątkowego treningu - mówił Rosjanin. - Zawsze pod koniec zawodów czujemy, że jesteśmy o jedną lub dwie sesje do tyłu. Jednak prawdopodobnie wszyscy tak to odbierają. Taka jest natura tego sportu, że w poniedziałek zawsze wiesz lepiej, co można było zrobić innego podczas niedzielnego wyścigu.

 

Wyścigu w Bahrajnie nie ukończył, odpadając z rywalizacji tuż po starcie. W Imoli, Portimao i Barcelonie dotarł do mety, zawsze podążając na końcu stawki.

- Będę szczery. Po pierwszych 10 czy 15 okrążeniach mój wyścig jest już poukładany i przy obecnym tempie samochodu nie ma zbyt wielu emocji - nie ukrywał. - Po 30 kółkach zdajesz sobie sprawę, że jesteś dopiero w połowie drogi. Jednak, ponieważ jestem tu nowy, to wciąż sprawia mi frajdę, bo odkrywam różne doświadczenia podczas jazdy.

- Nie tracę koncentracji, bowiem mój inżynier przekazuje mi informacje dwa czy trzy razy podczas każdego okrążenia, zawsze mijają mnie jakieś samochody, pojawiają się niebieskie flagi i wezwania do pit stopu. To również zupełnie co innego niż F2. Inaczej zarządza się oponami, a tempo jest znacznie szybsze. Uczę się o oponach, przyzwyczajam się do charakterystyki samochodu, który trzeba przyznać jest bardzo trudny w prowadzeniu, ale patrząc wstecz na każdy weekend, jest mnóstwo rzeczy, które mogłem zrobić lepiej, poświęcić im więcej uwagi dostosowując się do warunków oraz toru, ale to jest wyzwanie, przez które każdy przechodzi.

Dobrą wiadomością jest to, że Mazepin nie ma żadnych zastrzeżeń co do współpracy z Haasem.

Powiedziałbym, że relacje są dobre - uznał. - Nie jest niespodzianką, że ci ludzie są najlepszymi inżynierami, z jakimi kiedykolwiek pracowałem, ale są też w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ mogą pracować tylko z tym, co zostało im dane. Nie otrzymaliśmy jeszcze ostatecznego pakietu, co sprawia, że samochód jest trudny w obsłudze. Są bardzo doświadczoną i dobrą grupą ludzi, ale wciąż jesteśmy w trakcie procesu poszukiwania sposobu na ustawienie bolidu pod moim kątem.

 

W odniesieniu do fali krytyki wobec niego, głównie w mediach społecznościowych, stwierdził: - Wiesz, każdy przechodził przez dobre i złe chwile w kontekście mediów społecznościowych, odkąd stały się tak ważne na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Nawet ci, którzy są teraz kochani, w pewnym momencie w przeszłości byli nienawidzeni. Tak już jest w tym sporcie. Media społecznościowe nie są miejscem, gdzie zaglądasz pracując nad pewnością siebie. Ja skupiam się na swoich zadaniach. Jestem pewien, że po kilku latach spędzonych w F1, notując coraz lepsze wyniki, wszystko się zmieni.

Mimo trudnego początku, jest zdeterminowany, aby odnieść sukces w F1. Zgadza się, że teraz może być już tylko lepiej.

- Dokładnie tak widzę to ja i bliscy mi ludzie. Od tego momentu może być tylko lepiej. W końcu na tym polega życie i sport, na stawianiu czoła wyzwaniom i pokonywaniu ich. Dlatego ludzie lubią to oglądać. Gdyby wszyscy radzili sobie dobrze, nie byłoby sensu wstawać w niedzielę, aby oglądać wyścig, prawda?

 

akcje
komentarze
Szansa dla Alfy Romeo
Poprzedni artykuł

Szansa dla Alfy Romeo

Następny artykuł

Trochę pusto w Monako

Trochę pusto w Monako
Załaduj komentarze