McLaren nie chciał Vettela

Zak Brown, dyrektor generalny McLarena, zapewnił, że ekipa z Woking ani przez chwilę nie rozważała kandydatury Sebastiana Vettela na następcę Carlosa Sainza.

McLaren nie chciał Vettela

Długo zapowiadane roszady w zespołach Formuły 1 doszły do skutku w trakcie bieżącego tygodnia. We wtorek Ferrari i Vettel zapowiedzieli rozstanie wraz z końcem sezonu 2020. Dwa dni później Scuderia ogłosiła Carlosa Sainza jako następcę Niemca, a lukę po Hiszpanie w McLarenie wypełnił Daniel Ricciardo z Renault.

Niewiadomą pozostaje obsada drugiego fotela w samochodzie francuskiego producenta oraz dalsza przyszłość Vettela. Wielu obserwatorów uważało, że to czterokrotny mistrz świata zajmie miejsce zwolnione przez Sainza, jednak Brown zapewnia, że ta kandydatura nigdy nie była brana pod uwagę.

- Jasne jest, że Seb to świetny kierowca, czterokrotny mistrz świata - powiedział Brown w rozmowie ze Sky F1. - Wiedzieliśmy jednak, iż zostaniemy z Carlosem [Sainzem] lub dołączy do nas Daniel [Ricciardo].

- Nigdy tak naprawdę nie kontaktowaliśmy się z nikim innym i odnosząc się do niedawnych pogłosek związanych z Sebem - ani przez chwilę tego nie rozważaliśmy.

Zdaniem Browna Vettel mógłby zakotwiczyć w Renault, choć bardziej prawdopodobne jest pożegnanie utytułowanego Niemca z Formułą 1.

- Wiele zależy od samego Seba, ale jeśli się rozejrzy, widzi, że nie ma dla niego szansy w Mercedesie czy Red Bullu, w McLarenie też nie i oczywiście nie w Ferrari. Następne w kolejce jest Renault.

- Pytanie brzmi: czy Seb chce dołączyć do ekipy, która prawdopodobnie nie odniesie ani jednego zwycięstwa w 2021 roku? To świetny zespół i oni też powinni wejść na wyższy poziom, jednak wydaje mi się, że jeśli Vettel nie chce rozpoczynać przygody z tymi, którzy dopiero wracają na właściwą ścieżkę, to niestety prawdopodobnie opuści ten sport - przewiduje Zak Brown.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Zielone światło dla Spa

Poprzedni artykuł

Zielone światło dla Spa

Następny artykuł

Rozmowy o Grand Prix Singapuru

Rozmowy o Grand Prix Singapuru
Załaduj komentarze