Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Mercedes bardziej dominował

Damon Hill uważa, że tegoroczna dominacja Red Bull Racing nie dorównuje dokonaniom Mercedesa z początku ery hybrydowej w Formule 1.

Lewis Hamilton, Mercedes W13, Max Verstappen, Red Bull Racing RB18, as the yellow flag is waved

Autor zdjęcia: Mark Sutton / Motorsport Images

Pomimo nie najlepszego początku sezonu, naznaczonego awariami technicznymi oraz potrzebą odchudzenia samochodu, Red Bull Racing zdobył oba laury. Max Verstappen i Sergio Perez wygrali w sumie 17 z 22 rozegranych wyścigów.

Występy RBR przywołały wspomnienia z początków ery hybrydowej, gdy dominacja Mercedesa była najbardziej widoczna. Już w pierwszym sezonie hybryd, czyli w 2014 roku, Srebrne Strzały wygrały szesnaście wyścigów, powtarzając ten wynik w kolejnej kampanii. Rekordowy okazał się sezon 2016, kiedy to kierowcy Mercedesa: Nico Rosberg i Lewis Hamilton podzielili między siebie aż 19 z 21 wyścigów.

Spytany przez Sky Sports F1 o formę Red Bulla i perspektywy na kolejne lata, Hill nie uważa, by ekipa z Milton Keynes tak wyraźnie jak kiedyś Mercedes odjechała rywalom.

- Jeszcze przed wyścigiem [w Abu Zabi] rozmawiałem o tym z Andrew Shovlinem i stwierdziłem, że dominacja [Red Bulla] nie jest aż tak wielka - powiedział mistrz świata z 1996 roku.

- Ich dominacja nie jest tak znacząca jak Mercedesa w momencie przejścia na jednostki hybrydowe. Wtedy Mercedes musiał nawet trochę umniejszać swoją przewagę, ponieważ ludzi sprzymierzyliby się przeciwko nim.

Hill podkreśla, że zarówno Ferrari, jak i Mercedesa nie dzieliła na koniec sezonu przepaść od zwycięskiego Red Bulla.

- Jeśli chodzi o Red Bulla, sami spójrzcie nawet na ten wyścig [w Abu Zabi]. Ferrari nie było tak daleko. Oczywiście nie wiemy też, ile Red Bull miał jeszcze w rękawie. Ferrari było jednak blisko no i oczywiście Mercedes w Brazylii okazał się konkurencyjny, choć tam były trochę inne okoliczności.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Sukces nowych samochodów F1?
Następny artykuł Norris nie boi się odpowiedzialności

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska