Mercedes „zdjął” Verstappena

„Zdjęty przez Mercedesa - znowu”. Tak zareagował po Grand Prix Węgier Max Verstappen, tracąc prowadzenie w mistrzostwach na rzecz Lewisa Hamiltona.

Mercedes „zdjął” Verstappena

Po Grand Prix Węgier niektóre serwisy publikowały komentarze kierowcy Red Bull Racing, pełne przekleństw.

Rzeczywiście, zaledwie dwa tygodnie po kontrowersyjnych wydarzeniach na Silverstone, był to kolejny bardzo burzliwy wyścig F1, tym razem na Hungaroringu.

Tuż po starcie, na mokrym torze, Valtteri Bottas z Mercedesa wjechał w tył McLarena Lando Norrisa, kierując go w Red Bulla Maxa Verstappena. Następnie Bottas uderzył w samochód Sergio Péreza. Lance Stroll wpadł na Ferrari Charlesa Leclerca. Daniel Ricciardo wykonał obrót. Wyścig przerwano czerwoną flagą.

- Jakiej reakcji się spodziewasz - powiedział Verstappen. - W ciągu ostatnich dwóch tygodni było zbyt wiele dziwnych sytuacji, w których straciliśmy wiele punktów.

- Znowu zostałem zdjęty przez Mercedesa – dodał Holender. - Od tego momentu miałem uszkodzoną całą powierzchnię sekcji bocznej, a także podłogę. Szczerze mówiąc prowadzenie samochodu było prawie niemożliwe. Oczywiście dawałem z siebie wszystko, zdobyłem jeden punkt, to zawsze coś, ale nie tego oczekiwaliśmy.

- Miałem kiepski start - tłumaczył Valtteri Bottas. - Gdy ruszałem, ślizgały się koła, a potem hamując przed pierwszym zakrętem znalazłem się tuż za Lando i po prostu zablokowałem koła. Przypuszczalnie źle wybrałem punkt hamowania, bo byłem za blisko Lando. Uderzyłem go - i wtedy zrobił się bałagan.

- To nie tak, że zrobiłem to celowo - podkreślił Fin, oskarżany o wyeliminowanie kierowców Red Bulla.

Podsumowanie Grand Prix Węgier:

Po kontrowersjach związanych z kontaktem Hamiltona i Verstappena na Silverstone, który doprowadziły do krótkiej hospitalizacji kierowcy Red Bulla, ostatni incydent z pewnością jeszcze bardziej zwiększy napięcia między zespołami walczącymi o tytuł.

- Bottas wykonał dziś dobrą robotę dla Mercedesa - powiedział szef zespołu Red Bulla, Christian Horner.

Zapytany, czy chciałby przeprosić w imieniu Bottasa, szef Mercedesa Toto Wolff odpowiedział: - Robię to publicznie, przepraszamy.

Horner jednak nie odpuszczał: - Czy zamierza zapłacić rachunek? Owszem to są wyścigi, a Toto nie prowadził samochodu. Jestem pewien, że Bottas nie miał na celu spowodowania wypadku.

- Jednak dla nas konsekwencje są poważne, a biorąc pod uwagę, że jesteśmy teraz w erze limitów budżetowych, może FIA musi się temu przyjrzeć.

Faktycznie, Horner powiedział, że jednostka napędowa Pereza została uszkodzona we wspomnianym incydencie. Honda musiała też wymienić silnik, który był zamontowany w rozbitym samochodzie Verstappena na Silverstone. Do tego doszła odbudowa bolidu, wyceniona na 1,8 mln funtów.

- To jest brutalne w ramach limitu kosztów - powiedział Horner. - Mając wypadek nie z własnej winy, płacimy za to znaczną cenę. Budżet tego nie przewiduje.

Czytaj również:

 
akcje
komentarze
Norris oczekuje więcej od najlepszych
Poprzedni artykuł

Norris oczekuje więcej od najlepszych

Następny artykuł

Bottas przyznał się do błędu

Bottas przyznał się do błędu
Załaduj komentarze