Formuła 1
29 sie
-
01 wrz
Wydarzenie zakończone
05 wrz
-
08 wrz
Wydarzenie zakończone
19 wrz
-
22 wrz
Wydarzenie zakończone
26 wrz
-
29 wrz
Wydarzenie zakończone
10 paź
-
13 paź
Wydarzenie zakończone
14 lis
-
17 lis
FP1 za
26 dni
28 lis
-
01 gru
FP1 za
40 dni
Zobacz pełną wersję:

Mercedes zirytowany rywalizacją w Singapurze

akcje
komentarze
Mercedes zirytowany rywalizacją w Singapurze
Autor:
, Dziennikarz
Współautor: Scott Mitchell
Przetłumaczone przez: Tomasz Kaliński
22 wrz 2019, 18:59

Zdaniem Toto Wolffa cały zespół Mercedesa czuje irytację spowodowaną rezultatem weekendu w Singapurze, który był mało udany dla ekipy „srebrnych strzał”.

Mercedes na ulicznym torze Marina Bay, na którym liczy się przede wszystkim duża siła docisku, uważany był za faworyta. Mimo to bolidy niemieckiego producenta ukończyły rywalizację na czwartym i piątym miejscu. Dopiero drugi raz w tym sezonie zdarzyło się, że ani Lewis Hamilton, ani Valtteri Bottas nie pojawili się na podium.

Żaden z dwóch W10 nie znalazło się w pierwszej trójce, mimo że Hamilton startował z pierwszego rzędu i początkowo mocno naciskał liderującego Charlesa Leclerca. Jednak swój jedyny pit stop wykonał dużo później niż rywale z Ferrari. Wyprzedzili go nie tylko Sebastian Vettel i Leclerc, ale również Max Verstappen z Red Bull Racing.

Toto Wolff przyznał, że rezultat całego weekendu jest rozczarowujący, a zespół nie „zoptymalizował” wszystkiego tak, jak powinien.

- Mogę powiedzieć, że wszyscy jesteśmy źli. Właśnie odbyliśmy małe spotkanie z inżynierami i kierowcami. Panuje zgoda, że wiele rzeczy w ten weekend zrobiliśmy nie tak, jak trzeba.

- Myślę, że nastrój, który u nas dominuje to irytacja. Głównie tym, że przegapiliśmy wiele okazji. Nie ma nikogo w zespole, komu nie towarzyszyłoby to uczucie.

Mimo że Wolff uważa, że najwięcej szkód w aspiracjach Mercedesa wyrządziły kwalifikacje, które są zwykle decydujące w Singapurze, powiedział również, że ekipa długo zostawiając Hamiltona na torze [w trakcie pierwszego stintu] nie doceniła podcięcia, które może nastąpić.

- Przegapiliśmy też możliwość podcięcia i zaskoczenia Ferrari. Od tamtego momentu decydowało się między walką o zwycięstwo, a obroną przed Maxem. Poświęciliśmy trzecie miejsce i podjęliśmy ryzyko, oczywiście przy wsparciu Valtteriego.

- To była trochę loteria, a i widzieliście, że Ferrari miało w głowie trochę inne zakończenie wyścigu.

- Czy mogliśmy wcześniej ściągnąć [do boksów] Lewisa? Nie. Na tym etapie straciliśmy P1 i P2, więc chodziło o obronę trzeciej pozycji przez Maxem. Czuliśmy, że opona wytrzyma, a to była nasza jedyna szansa na podcięcie.

- Jednak potem czasy Lewisa spadły poniżej [notowanych przez] Giovinazziego i było po zabawie - zakończył Toto Wolff.

Następny artykuł
Haas nadal zainteresowany Kubicą

Poprzedni artykuł

Haas nadal zainteresowany Kubicą

Następny artykuł

GP Singapuru: Okrążenie po okrążeniu

GP Singapuru: Okrążenie po okrążeniu
Załaduj komentarze