Michael Masi o krawężnikach na Monzy

Dyrektor wyścigowy FIA nie wierzy, że krawężniki na pierwszej szykanie Monzy wymagają jakichkolwiek zmian.

Michael Masi o krawężnikach na Monzy

Hamilton i Verstappen zderzyli się w połowie niedzielnego wyścigu. Holender próbował wyprzedzać Brytyjczyka po wewnętrznej, gdzie brakowało miejsca, przez co najechał na krawężnik. 

Bolid Verstappena podskoczył i wleciał wprost na samochód Hamiltona. Tylne koło RB16B znalazło się nad kaskiem siedmiokrotnego mistrza świata.

Podczas gdy Brytyjczyk pochwalił system Halo za uratowanie mu życia, inni zaczęli zadawać pytania, czy nie należy zmienić położenia tzw. "kiełbasek" przy pierwszej szykanie. Ten rodzaj krawężnika ma powstrzymywać kierowców przed ścinaniem zakrętów, jednak w trakcie wypadku może zadziałać, jak katapulta.

Michael Masi, uważa, że ​​krawężniki na pierwszej szykanie działały zgodnie z przeznaczeniem i że to od kierowcy zależy decyzja, czy kontynuować wyprzedzanie i zaryzykować ich przecięcie, czy też zachować ostrożność i podjąć manewr omijania.

- W tej sytuacji uważam, że "kiełbaski" zadziałały całkiem dobrze. To był wybór kierowcy. Możesz wjechać na krawężnik lub skręcić w lewą stronę, co wielokrotnie widzieliśmy w ciągu weekendu. Wiele osób w podobnych sytuacjach, decydowało się na przejazd lewą stroną przez małe wyboje, aby ponownie dołączyć na tor - tłumaczy.

Masi wyjaśnił, że ponieważ oba samochody zostały wyeliminowane w trakcie wyścigu, incydent musiał zostać zbadany później.

- Warto zwrócić uwagę, że gdyby kontynuowali jazdę, byłaby to kara czasowa w wyścigu. Jednak tak nie było.

- Nie można porównywać tej sytuacji, do wydarzeń z Silverstone. Tutaj mamy dwa samochody zniszczone w jednym wypadku, a tam był jeden bolid. Nie mogli jechać dalej, dlatego przyznaliśmy karę przesunięcia na starcie.

akcje
komentarze
Ricciardo pewny swego
Poprzedni artykuł

Ricciardo pewny swego

Następny artykuł

Co dalej z Vettelem? Aston Martin już wie

Co dalej z Vettelem? Aston Martin już wie
Załaduj komentarze