Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Naciski Russella i Vettela

George Russell i Sebastian Vettel przewodzą naciskom kierowców, aby FIA poprawiła procedury bezpieczeństwa w kontekście wyjazdów dźwigów na tor podczas wyścigów.

The Safety Car Max Verstappen, Red Bull Racing RB18, Charles Leclerc, Ferrari F1-75

The Safety Car Max Verstappen, Red Bull Racing RB18, Charles Leclerc, Ferrari F1-75

Steven Tee / Motorsport Images

George Russell i Sebastian Vettel, szefowie Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix, będą przewodzili rozmowom prowadzonym z FIA, która przeanalizuje incydent z dźwigiem, do którego doszło podczas niedzielnego Grand Prix Japonii.

Wszyscy kierowcy zgadzają się że ciężkie pojazdy techniczne służb porządkowych nie powinny być wypuszczane na tor, zwłaszcza w mokrych, deszczowych warunkach, kiedy widoczność jest bardzo słaba. Mają nadzieję, że taka sytuacja już nie powtórzy się.

Żuraw został wysłany na tor do uprzątnięcia Ferrari F1-75 zaraz po kraksie Carlosa Sainza na pierwszym okrążeniu GP Japonii. Znalazł się na linii wyścigowej, kiedy na torze przebywali kierowcy jadąc za samochodem bezpieczeństwa, jeszcze przed wywieszeniem czerwonych flag. Bilski kolizji był Pierre Gasly, który podążał na końcu stawki, starając się po wymuszonym pit stopie dogonić pozostałych zawodników.

 
Czytaj również:

Obecność dźwigu na torze w takim momencie została powszechnie określona przez kierowców jako „niedopuszczalna”. Russell i Vettel natychmiast wskazali, że podobne incydenty były regularnym tematem rozmów na ostatnich odprawach kierowców i spotkaniach GPDA.

Russell próbował w tym temacie nawet nawiązać kontakt telefoniczny z prezydentem FIA Mohammedem Ben Sulayem, już podczas wstrzymania rywalizacji na torze Suzuka.

Rozmawiając z prasą po mecie wyścigu, ale zanim FIA oficjalnie potwierdziła, że przyjrzy się sprawie, przekazał: - Mówiliśmy o tym na odprawie kierowców w minionym tygodniu. W Singapurze bowiem też pojawił się podnośnik na torze po kraksie Yukiego Tsunody. Podążaliśmy wtedy za samochodem bezpieczeństwa i w momencie, gdy wszyscy decydowali się zmieniać opony na slicki.

- Wyraziliśmy wtedy pogląd, że nie chcemy, aby kiedykolwiek doszło znów do takiej sytuacji - kontynuował w rozmowie udzielonej dla Motorsport.com. - Ta dyskusja miała miejsce w zeszłym tygodniu. Niestety kilka dni później znów doszło do podobnego incydentu, co jest szczególnie rozczarowujące biorąc pod uwagę okoliczności i tutejszą historię.

- Rzecz jasna będziemy dyskutowali o tym z FIA. Nasze stanowisko jest dość jasne. Żadnych ciągników na torze. Natomiast gdy zachodzi konieczność jego wyjazdu, należy wywiesić wówczas czerwone flagi - przekazał.

Zapytany czy proponowana procedura powinna obowiązywać również gdy rywalizacja odbywa się w suchych warunkach, odparł: - Nie wiem. Na pewno wymagana jest, gdy ścigamy się na mokrej nawierzchni. To jasne. Nie widzę powodu, dla którego takie pojazdy powinny wyjeżdżać na tor. Natomiast skoro już muszą, to może należałoby bardziej ograniczyć naszą prędkość.

- W każdym razie nie warto ryzykować. Z drugiej strony, jak wskazywałem wcześniej, nasze bolidy czasami trudniej się kontroluje, kiedy podążamy wolniej za samochodem bezpieczeństwa, niż wtedy, kiedy jedziemy w normalnym, wyścigowym trybie - podkreślił.

Czytaj również:

Podobnie jak wielu innych, Vettel przytoczył przykład tragicznego wypadku Julesa Bianchiego, gdy Włoch podczas GP Japonii 2014 uderzył w pojazd służb porządkowych i zmarł kilka miesięcy później w wyniku odniesionych obrażeń.

- To po prostu nie do przyjęcia - powiedział dla Motorsport.com. - Rozmawialiśmy o tym na odprawie kierowców. Dźwig nie może przebywać na torze, kiedy my jesteśmy w akcji w tak trudnych warunkach. Nawet wtedy, gdy jedziemy za samochodem bezpieczeństwa.

- Za nami jeden z tych dni, w którym wiele rzeczy poszło nie tak. Ktoś mógł zapłacić za to wysoką cenę. Czy to sędzia, który wykonuje tutaj swoją pracę jako wolontariusz, lub kierowca zasiadający w bolidzie. Nawet najmniejsze urazy są niepotrzebne. Doszło już tutaj do traumatycznych scen osiem lat temu i sytuacja mogła się powtórzyć, było blisko.

Fernando Alonso wskazuje, że kierowcy są gotowi pomóc federacji w działaniach na rzecz poprawy bezpieczeństwa: - To było trudne popołudnie dla wszystkich. Jesteśmy chętni, aby wesprzeć FIA. Natomiast po wydarzeniach z 2014 roku zgadzamy się, że to nie może się powtórzyć. Musimy pracować razem w celu upewnienia się, że taka sytuacja miała miejsce ostatni raz.

- To jest nie do zaakceptowania. Trzeba sprawdzić dlaczego ten ciągnik był na torze. Kto na to wpłynął, kto podjął decyzję, czy doszło do jakiegoś nieporozumienia, a może wkroczył do akcji bez zgody dyrektora wyścigu - dodał. - W każdym razie dopóki nie zostanie to w pełni wyjaśnione, czego wymagamy, nie wiele możemy jeszcze komentować.

Czytaj również:

Video: Grand Prix Japonii okrążenie po okrążeniu

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Verstappen jak starszy brat
Następny artykuł Przegapiona luka w przepisach

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska