Newey nie żegna się z Red Bullem
Adrian Newey zapowiedział, że w najbliższej przyszłości nie zamierza odchodzić z Red Bull Racing.
Obchodzący dziś 65 urodziny, Newey związany jest ze sportami motorowymi od początku lat 80. ubiegłego stulecia. Dyrektorem technicznym najpierw był w Leyton House, później w Williamsie i McLarenie aż w 2006 roku dołączył do Red Bulla.
Okrzyknięty genialnym inżynierem, Brytyjczyk jest jednym z głównych autorów wielu sukcesów Red Bulla. Newey zapewnia, że w najbliższej przyszłości nie zamierza odchodzić z Formuły 1.
- Oczywiście! - odparł Newey, pytany przez Motosport.com czy nadal czerpie satysfakcję z bycia częścią Red Bulla.
- Gdy dołączałem do Williamsa i McLarena, były to dwa wielkie zespoły, które wygrywały wyścigi i zdobywały mistrzostwa zanim ja się pojawiłem. Nie potrzebowali infrastruktury. Ja po prostu starałem się wnieść trochę od strony projektowej.
- Przenosiny do Red Bulla były swego rodzaju ryzykiem zawodowym, ale chciałem zaangażować się w budowę zespołu od podstaw. Od początku tu jestem z Christianem Hornerem i Helmutem Marko, więc czemu miałbym chcieć odejść?
Newey przyznał, że jedyny moment długiej obecności w Milton Keynes kiedy rozważał opuszczenie zespołu przytrafił się w 2014 roku. Pojawienie się jednostek hybrydowych w F1 zapoczątkowało dominację Mercedesa, podczas gdy Red Bull miał problemy z nie najlepszymi osiągami silnika od Renault.
- Tylko raz było blisko, w 2014 roku i to z zupełnie innych powodów. Mieliśmy jednostkę napędową, której brakowało osiągów. To się zdarza. A ponadto ze strony producenta - nie chodzi o chłopaków w fabryce, ale kierownictwo najwyższego szczebla - nie było chęci inwestycji, aby to poprawić.
- Pojawiło się więc przygnębienie. Wszyscy przecież wiemy, że do zdobycia mistrzostwa potrzebne są trzy kluczowe elementy: kierowca, nadwozie i silnik. Jeśli jeden z nich jest słaby, nie wygrasz.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.