Nic na siłę w kwestii sprintów

Ross Brawn, dyrektor wykonawczy F1, zapowiedział, że włodarze serii nie będą na siłę forsować idei wyścigów sprinterskich, jeśli trzy tegoroczne próby nie zakończą się sukcesem.

Nic na siłę w kwestii sprintów

Premiera nowego formatu nastąpi w najbliższy weekend przy okazji Grand Prix Wielkiej Brytanii. W sobotę kierowcy powalczą w sprincie na dystansie 100 km, a jego wyniki zadecydują o kolejności startowej do niedzielnego wyścigu głównego.

W bieżącym sezonie F1 zamierza wypróbować nowy format podczas trzech rund. Poza Wielką Brytanią również we Włoszech oraz w trakcie jednego z zamorskich weekendów. Jeśli pomysł spodoba się kibicom, w przyszłym roku rozważane jest rozegranie około sześciu sprintów.

Brawn podkreśla jednak, że jeśli idea nie zostanie przyjęta we właściwy sposób, Formuła 1 nie będzie naciskać na kontynuację.

- Nie będziemy tego forsować, jeśli nie osiągniemy [w tym roku] pełnego sukcesu - powiedział Brawn. - Nie ma żadnej motywacji do kontynuowania, jeśli publiczność się tym nie zainteresuje i nie dostrzeżemy wyraźnych korzyści.

- Uważam, że bardzo dobrą rzeczą jest to, iż to tylko trzy wyścigi, a nie cały sezon. W przeszłości F1 zwykle miała z tym problem. Gdy wprowadzano zmiany, robiono to na cały rok. Wszyscy pamiętamy wpadkę z formatem kwalifikacji, która szczęśliwie została trochę naprawiona w trakcie sezonu. Każdy wtedy przewidywał, że będzie problem i tak faktycznie było.

- Spróbujemy więc tego formatu w trakcie trzech wydarzeń. I jeśli nie zakończą się sukcesem i nie otrzymamy odpowiedzi, jakiej oczekujemy, poddamy się i poszukamy innych inicjatyw.

W przypadku pozostawienia sprintów na sezon 2022, Brawn zapewnia, że o ich przydziale nie będzie decydowała wysokość oferty pieniężnej, przedstawionej przez danego promotora.

- W każdej firmie mamy ludzi z przeciwnych krańców. Nasi marketingowcy zajmują się komercyjną stroną, a ci od wyścigów - sportową. Wybór głównych kandydatów zależeć będzie od Stefano [Domenicaliego, dyrektora generalnego F1], ode mnie i jeszcze od jednej lub dwóch osób. Zespoły również będą miały coś do powiedzenia.

- Mam nadzieję na jakiś zysk komercyjny z torów, na które się udamy, ponieważ będzie to kolejny argument dla zespołów, żeby się na to godzić. Nie sądzę jednak, byśmy to po prostu sprzedali. To musi być sukces. Jeśli udamy się na tory, gdzie to nie zadziała i nie przyniesie korzyści, szybko będziemy musieli to zakończyć.

- Trzeba wybrać tory, na których będziemy mogli pokazać zalety takiego rozwiązania, ekscytację, którą wywołuje i sukces. To będzie początek - wyjaśnił Ross Brawn.

Czytaj również:

akcje
komentarze
FIA zostawia sprawę kierowcom
Poprzedni artykuł

FIA zostawia sprawę kierowcom

Następny artykuł

Vettel czeka na Silverstone

Vettel czeka na Silverstone
Załaduj komentarze