Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Formuła 1 GP Australii

Niebezpieczeństwa GP Australii

Sergio Perez twierdzi, że końcowe etapy Grand Prix Australii były niebezpieczne, ponieważ niski kąt padania oślepiających promieni słonecznych utrudniał kierowcom widoczność.

Sergio Perez, Red Bull Racing RB19

Opóźnienia spowodowane czerwonymi flagami sprawiły, że ostatni restart odbył się dużo później niż przewidywano metę wyścigu. Sugeruje się, że oślepiające słońce było to jednym z powodów chaosu podczas wznowienia rywalizacji, po którym szybko, po raz kolejny, wstrzymano zawody.

Sergio Perez był w gronie zawodników uczestniczących w zamieszaniu na początku 57 okrążenia. Przejechał przez trawę i żwir w pierwszym zakręcie. Omijał Pierre’a Gasly'ego, gdy ten z kolei też podążył szeroko objeżdżając Carlosa Sainza i Fernando Alonso, między którymi doszło do kontaktu.

Meksykanin rozpoczynał Grand Prix Australii z alei serwisowej po problemach z samochodem, głównie z balansem hamulców, jakich doświadczył w kwalifikacjach. Ostatecznie w trzeciej rundzie F1 2023 został sklasyfikowany na piątym miejscu.

- Musiałem ominąć Gasly'ego - mówił Perez o ostatnim restarcie. - Do tego naprawdę nie było żadnej widoczności, kiedy wjeżdżaliśmy w pierwszy zakręt.

- Sytuacja okazała się bardzo niebezpieczna. Opony nie były rozgrzane, do tego nic nie widzieliśmy. Nie można ścigać się w takich warunkach. Pewnego dnia dojdzie do poważnego wypadku - podkreślił kierowca Red Bull Racing. - Generalnie przez ostatnie trzydzieści ostatnich okrążeń byliśmy tylko pasażerami ze względu na wspomniany brak widoczności.

Czytaj również:

Szanse na dobry wynik Pereza były bardzo zagrożone, gdy jego strategia pierwszego stintu na twardych oponach nie wypaliła po wczesnej, pierwszej czerwonej fladze, która dla rywali oznaczała darmowy pit stop.

Przyznał, że musiał wyważyć ryzyko i możliwe zyski, gdy przebijał się przez stawkę na Albert Park.

- Był duży bałagan w pociągu DRS. Musiałem podejmować większe ryzyko, w celu zyskiwania kolejnych pozycji. Z jednej strony groziło mi nieukończenie zawodów, z drugiej mógłbym być trochę wyżej - przekazał.

- Oczywiście zaszkodził nam samochód bezpieczeństwa. Wszyscy wówczas sięgnęli po twarde opony, a w tych okolicznościach niewiele mogliśmy zrobić w kontekście naszej strategii - wskazał.

Zapytany, czy piąte miejsce to dobre ograniczenie strat, dodał: - To było maksimum co mogliśmy osiągnąć. Jeszcze wyższa lokata wymagałby większej brawury.

Wskazując na pozytywy, mechanicy stajni z Milton Keynes na czas wyścigu uporali się z problemami trapiącymi bolid Meksykanina w dniu poprzednim.

- Zmieniliśmy wiele rzeczy w samochodzie, po stronie silnika i balansu hamulców, a także podwozia - wspomniał.

Czytaj również:

Video: Podsumowanie Grand Prix Australii 2023

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Opony niegodne Formuły 1
Następny artykuł Pochwały za cierpliwość

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska