Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Nieplanowany atak Ricciardo

Daniel Ricciardo przyznał, że atak, który zakończył się kolizją z Yukim Tsunodą w trakcie Grand Prix Meksyku, nie był zaplanowany.

Daniel Ricciardo, McLaren MCL36

Autor zdjęcia: Andy Hone / Motorsport Images

Ricciardo ruszał do wyścigu na Autodromo Hermanos Rodriguez z jedenastego pola i początek rywalizacji nie zwiastował tak dobrego występu Australijczyka. Wszystko zmieniło się po przejechaniu dwóch trzecich dystansu. McLaren opatrzony numerem 3 otrzymał komplet miękkich opon i rozpoczął pogoń za punktowaną dziesiątką.

Najpierw na drodze Ricciardo „stanął” Tsunoda. Australijczyk kilkukrotnie próbował ataku w pierwszym zakręcie, ale Japończyk dobrze się bronił. Podczas 51. okrążenia kierowca McLarena nieoczekiwanie podjął próbę w podwójnym prawym zakręcie na początku drugiego sektora. Ricciardo wcisnął się po wewnętrznej i uderzył w bok AlphaTauri rywala, wyrzucając go z toru. Tsunoda dotarł do alei serwisowej, ale został wycofany z powodu uszkodzeń.

Sędziowie zbadali incydent i zasądzili 10-sekundową karę dla Ricciardo. Reprezentant McLarena nie protestował, ale po wyścigu stwierdził, że nie czuje się w 100 procentach odpowiedzialny za kolizję, a Tsunoda mógł mu zostawić nieco więcej miejsca.

- Widziałem kilka powtórek - powiedział Ricciardo. - Na pewno biorę na siebie odpowiedzialność, ale nie wydaje mi się, abym był winny w 100 procentach. Nie zblokowałem kół, pozostałem przy wierzchołku. Tak naprawdę nie chciałem ani nie planowałem go tam atakować.

- Mam na myśli to, że oczywiście chciałem go wyprzedzić, ale nie z takim zamiarem wchodziłem w ten zakręt. Pomyślałem po prostu, że jeśli będę po wewnętrznej... Zapewne wszyscy to wiedzą, ale najlepsza przyczepność jest właśnie tam. Sądziłem, że jeśli tam zostanę, wypchnę go trochę na brudną linię i będę miał lepsze wyjście. No cóż. Prawdopodobnie mogliśmy dać sobie 20, 30 centymetrów więcej miejsca. A może i mniej.

- Nie chciałem, aby to się tak skończyło, żałuję, że do tego doszło, ale i uważam, iż 10 sekund to więcej niż się należało.

Ricciardo przyznał także, że spodziewał się szybkiej reakcji sędziów i kary.

- Tak. Wiedziałem, że coś będą musieli zrobić. Nie jest jednak łatwo, gdy jesteś w walce. Nie pamiętam jednak bym zablokował koła. Jeśli chodzi o Imolę i Carlosa [Sainza], tam odjechałem od wierzchołka i wpadłem na niego.

- Tutaj miałem zamiar coś powiedzieć przez radio i dać upust frustracji, ale w końcu się nie odezwałem. Postanowiłem cisnąć i to nadrobić.

Odchodzący po sezonie z McLarena, Ricciardo świetnie spisał się w końcowej fazie wyścigu. Wykorzystał miękką mieszankę i przebił się aż na siódmą pozycję, wypracowując w obliczu kary wystarczającą przewagę nad Estebanem Oconem.

- W tamtym momencie nie mieliśmy nic do stracenia. Jak tylko wyjechałem z alei, poczułem, że [miękkie] opony są dużo lepsze. Mogłem na nich polegać. Czułem, że wszystko mam pod kontrolą.

- Pomyślałem więc: „Wykorzystajmy te opony i zobaczymy, co nam to przyniesie”. Najpierw cisnąłem, potem próbowałem nimi zarządzać. Cały czas dawały mi dobre tempo.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Za trzy tygodnie w Astonie
Następny artykuł Alfa Romeo liczyła na więcej

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska