Norrisa nie powinno się winić

Choć to Lando Norris miał najlepszy ogląd sytuacji w końcówce Grand Prix Rosji, zdaniem Miki Hakkinena młody kierowca nie powinien czuć się winny z powodu podjętego ryzyka.

Norrisa nie powinno się winić

Norris mógł zostać bohaterem rywalizacji w Soczi. Mimo że Lewis Hamilton zaciekle starał się zaatakować Anglika, kierowca McLarena na trzy okrążenia przed końcem był na prowadzeniu.

Wszystko zmienił deszcz padający nad częścią olimpijskiego kompleksu. Norris, walczący o swoje pierwsze zwycięstwo w F1, odrzucił propozycję zespołu dotyczącą opon przejściowych i starał się dokończyć wyścig na slickach. Decyzja okazała się błędna i 21-latek dojechał ostatecznie dopiero jako siódmy, wcześniej z trudem docierając do alei serwisowej na zmianę ogumienia.

Choć wielu obserwatorów uważa, że zespół McLarena powinien dosadniej wezwać swojego kierowcę na pit stop - tak jak uczynił to Mercedes - zdaniem Hakkinena to Norris miał w tamtym momencie najlepszy ogląd sytuacji. Dwukrotny mistrz świata podkreśla również, iż nie powinno się winić pochodzącego z Bristolu zawodnika za podjęcie ryzyka.

- Nikt nie powinien winić Norrisa za próbę zachowania prowadzenia, gdy zaczął padać deszcz - napisał Hakkinen w swoim tradycyjnym podsumowaniu w serwisie Unibet. - Łatwo jest krytykować, ale kiedy walczysz o swoje pierwsze zwycięstwo, stajesz przed trudnymi decyzjami. W tym przypadku decyzja o zjeździe była trudniejsza niż pozostanie na torze.

- Lando świetnie kontroluje samochód, zwłaszcza na mokrej nawierzchni, więc wszystko zależało od tego, jak komfortowo czuł się w tamtym momencie i jak duże ryzyko był w stanie podjąć.

- Bez względu na to, co myśli zespół, to kierowca jest tym, który wie, jaka jest przyczepność. Czuje to poprzez dłonie dotykające kierownicy, stopy na pedałach i tyłek. Gdy przyczepność się pogarsza, tylko kierowca wie, które fragmenty toru są nadal suche. Lando pewnie myślał, że będzie w stanie doprowadzić samochód do mety.

- Jednak gdy opad się nasilił, Lando był bez szans. To trochę jak próba chodzenia po lodzie w normalnym obuwiu. To było odważne podejście. Ich rozczarowanie po czwartym - Daniela Ricciardo - i siódmym miejscu tylko pokazuje, jak wielkie mają ambicje - podsumował Mika Hakkinen.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Formuła 1 chce pomóc juniorom

Poprzedni artykuł

Formuła 1 chce pomóc juniorom

Następny artykuł

Schumacher myśli o Ferrari

Schumacher myśli o Ferrari
Załaduj komentarze