Nowa wojna domowa w Mercedesie?

George Russell przyznał, że jego relacje z Lewisem Hamiltonem z pewnością zmienią się, jeśli Mercedes zapewni im samochód pozwalający na walkę o tytuł w sezonie F1 2023.

Nowa wojna domowa w Mercedesie?

George Russell i Lewis Hamilton są u progu drugiego sezonu jako koledzy zespołowi w Mercedesie, po trudnej kampanii w której dysponowali niezbyt konkurencyjnym bolidem.

Pomimo faktu, że Hamilton publicznie walczył, aby Valtteri Bottas pozostał jego partnerem, zamiast zatrudnienia Russella w Mercedesie na 2022 rok, relacje brytyjskiego duetu nie były napięte. Co więcej obaj współpracowali, aby pomóc Srebrnym Strzałom w przezwyciężeniu licznych problemów, które dręczyły W13.

Stajnia z Brackley oczywiście ma nadzieję, że ta praca pozwoli im wrócić na czoło stawki F1, a jeśli to się uda, nowym zadaniem zespołu będzie upewnienie się, iż jego kierowcy nadal będą mieli dobre stosunki mimo większej presji w kontekście pogoni za tytułem. Wskazuje się w tym przypadku na uniknięcie potyczek, do których dochodziło między Hamiltonem i Rosbergiem w latach 2013-2016.

Zapytany, czy jego więzi z Lewisem będą ponowie zrównoważone w tym roku, nawet gdy dostaną samochód pozwalający na regularną walkę o zwycięstwa, Russell odparł: - Myślę, że byłoby całkowicie naturalne, gdyby nasze relacje nabrały innej dynamiki w przypadku walki o dublety.

- Chociaż obaj jesteśmy na zupełnie różnych etapach naszych karier, pracujemy przy wspólnym projekcie i myślę, że obaj bylibyśmy bardzo dumni, gdyby nasze działania przyczyniły się do zbudowania samochodu, w którym moglibyśmy wygrywać wyścigi - kontynuował w rozmowie udzielonej wybranym mediom, w tym Motorsport.com

- Rzecz jasna musimy się szanować i nie sądzę, abyśmy wcześniej mieli z tym problem - wskazał na ich walkę w pierwszych zakrętach po starcie Grand Prix Meksyku 2022. - Zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest to dla zespołu, bowiem jeśli nasze stosunki pogorszą się, może wpłynąć to na wyniki całej ekipy.

Czytaj również:

Na wczesnych etapach sezonu 2022 rezultaty Russella były bardziej regularne niż Hamiltona, kiedy próbowali różnych podejść do ustawień bolidu, chcąc obejść bolączki trapiące W13.

Podczas gdy Hamilton testował rozmaite, ekstremalne konfiguracje samochodu, Russell nie przeprowadzał takich doświadczeń i wskazywał, że wręcz czuł się dobrze za kierownicą tej maszyny, co tłumaczono jego wcześniejszymi doświadczeniami w prowadzeniu niekonkurencyjnych aut Williamsa.

- Przywoziliśmy na każdy tor szereg elementów do testów - wspomniał Russell. - Były to części rozwojowe i jeździliśmy z nimi naprzemiennie, raz Lewis, a w kolejnym tygodniu ja.

- Oczywiście na początku roku Lewis dokonywał bardziej drastycznych zmian w ustawieniach, szukając takich, które mu będą odpowiadały, podczas gdy ja czułem się dość dobrze w tym bolidzie - przekazał.

- Natomiast jeśli chodzi o kwestie pakietu rozwojowego, coś zmieniało się z tygodnia na tydzień. Testowanie takich podzespołów zakłóca weekend wyścigowy. Dlatego raz pracował nad tym Lewis, a raz ja, aby było sprawiedliwie - zakończył.

Czytaj również:

Video: Moja praca w F1 - Dyrektor działu silnikowego Mercedesa

 

 

akcje
komentarze

Szybki awans kierowcy Williamsa

Przewidywania Verstappena