Papaja zostaje
W przygotowanym na GP Monako specjalnym malowaniu inspirowanym Ayrtonem Senną, McLaren nie poszedł na całość i zostawił na bolidach minimalną ilość koloru papai.
Zamiast symbolicznej zmiany na sidepodzie lub innego wyglądu przedniego skrzydła, zdecydowano się na pokrycie całego nadwozia kultowymi żółto, zielono, niebieskimi barwami, które ozdabiały hełm Senny.
Jeśli się jednak przyjrzymy dokładniej, okaże się, że nie usunięto całkowicie lubianego przez McLarena koloru papai, który pozostał w niewielkiej ilości na krawędziach owiewek przednich kół. Mogłoby się wydawać, że gdyby charakterystyczny odcień pomarańczowego zastąpić żółtym, to lepiej komponowałby się on z resztą samochodu. Istnieje jednak bardzo istotny powód, dla którego tak się nie stało.
Po dokładnych konsultacjach działu marketingu McLarena z zespołem wyścigowym w sprawie zmiany koloru na GP Monako, okazało się, że na powierzchni owiewek kół musi pozostać niewielka ilość pierwotnego koloru papai, który stanowi bardzo ważny wizualny punkt odniesienia dla Lando Norrisa i Oscara Piastriego.
Na torze ulicznym w Monako, gdzie precyzja jest absolutnie kluczowa, zmiana koloru owiewek mogłaby mieć zauważalny wpływ na odbiór wizualny.
Jest to również powód, dla którego załoga pit-stopu będzie nadal nosić swoje zwykłe kolory, podczas gdy kombinezony kierowców i stroje zespołu zostaną zmienione na potrzeby okolicznościowego malowania.
Jak wyjaśniła dyrektor ds. marketingu McLarena, Louise McEwan: - Jeśli przyjrzysz się uważnie samochodowi, zauważysz, że krawędzie owiewek przednich kół celowo mają kolor papai.
- Kiedy zmieniamy barwy na taką skalę, czyli całkowicie oklejamy samochód od nowa, nie możemy w żaden sposób pogorszyć jego możliwości wyścigowych - powiedziała.
McLaren Senna design for Monaco GP
Autor zdjęcia: McLaren
- Przez ostatni rok pracowaliśmy z całym zespołem wyścigowym, szczególnie z zespołem aerodynamicznym, a następnie z operatorami na torze, aby mieć pewność, że nie wpłynie to negatywnie na wyniki. Dlatego te elementy się nie zmieniły, bo to ważny sygnał wizualny dla naszych kierowców - dodała.
- A kiedy zobaczysz zespół na torze, zmiana barw obejmuje również nasz strój zespołowy, który wszyscy będą nosić na padoku. Celowo nie wymieniliśmy jednak stroju załogi pit stopu, ponieważ kierowcy są szkoleni w zakresie reagowania na sygnały wizualne, a ostatnią rzeczą, jakiej chcemy, jest to, że przegapią pit stop - podsumowała.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.