Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj
Oscar Piastri, McLaren

Oscar Piastri, McLaren

Autor zdjęcia: Erik Junius

Jest 2022 rok. Aktualny mistrz Formuły 2 zostaje bez fotela w żadnej serii i w oczekiwaniu na zwolnienie się miejsca w F1 zbiera doświadczenie w garażu stajni Alpine, jako członek akademii. Gdy tylko Fernando Alonso ogłasza swoje przejście do Astona Martina, Oscar Piastri zostaje potwierdzony jako jego następca, po czym informuje, że tak się nie stanie.

Fernando Alonso, Esteban Ocon, Oscar Piastri, Alpine

Fernando Alonso, Esteban Ocon, Oscar Piastri, Alpine

Autor zdjęcia: Alpine

„Rozumiem, że bez mojej zgody Alpine opublikowało dziś po południu komunikat prasowy, w którym stwierdziło, że będę jeździł dla nich w przyszłym roku. To nieprawda i nie podpisałem kontraktu z Alpine na 2023 rok. Nie będę jeździł dla Alpine w przyszłym roku” - brzmiało stanowisko Piastriego.

Tegoroczny II wicemistrz świata nawiązał do tej historii w F1 „Off The Grid”. Australijczyk przyznał, że choć dzisiaj spogląda na to z uśmiechem, wówczas nie była to dla niego komfortowa sytuacja.

- To był zdecydowanie trudny czas – powiedział. - Naturalnie, jako kierowca wyścigowy chcesz się ścigać. Tamten rok bez ścigania był ciężki, bez dwóch zdań. Z drugiej strony pozwoliło mi to spojrzeć na pewne rzeczy z dystansu: bycie podczas weekendów, zrozumienie, jak wyglądają zobowiązania medialne, jak wyglądają obowiązki wobec sponsorów, ogólny rytm sezonu.

- Nauczyłem się kilku rzeczy, ale to był trudny okres. Zawsze byłem dumny z tego, że robiłem wszystko, co było w mojej mocy i zawsze byłem przekonany, że coś się w końcu pojawi.

- Wiedziałem, że to będzie dość duża historia – dodał z uśmiechem. - Były ku temu powody, to nie było tak, że po prostu wyszedłem, żeby ogłosić światu, że nigdzie nie będę jeździł. Teraz trochę mnie to bawi. Wtedy zdecydowanie nie było to zabawne.

- Sprawa trafiła oczywiście do CRB [FIA Contract Recognition Board]. Rozstrzygnięcie było po mojej stronie, ale to był kolejny bardzo napięty moment. To było nieprawdopodobne. Potem nagle dociera do ciebie, że wszystko, co zrobiłeś wcześniej, prawie przestaje mieć znaczenie.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Powitania z F1 w sezonie 2026
Następny artykuł Osiągi nie będą najważniejsze

Najciekawsze komentarze