"Piesek" pomaga Pirelli

W każdy weekend wyścigowy inżynier Pirelli, Martin Wahl rejestruje kilometry, cierpliwie pchając ciekawie wyglądające trójkołowe urządzenie.

"Piesek" pomaga Pirelli

Narzędzie, które wygląda, jak skrzyżowanie kosiarki z maszyną do malowania białych linii na boiskach, w rzeczywistości jest testerem przyczepności. Zadaniem tak zwanego "Pieska" jest rejestrowanie poziomu przyczepności na torze.

Jest to innowacyjne urządzenie wprowadzone przez Pirelli w tym roku. Pomaga firmie zdecydować, które ogumienie jest odpowiednie na dany tor. Nowy wynalazek został pierwszy raz użyty przed Grand Prix Wielkiej Brytanii w lipcu.

Głównym operatorem "Pieska" jest Martin Wahl, który wcześniej pracował w Williamsie oraz w Jaguarze (Formuła E), gdzie używał podobnego urządzenia.

- Martin wystąpił z propozycją zbierania dodatkowych danych za pomocą tego rodzaju urządzenia.
"Piesek" przedstawia nam trójwymiarowy obraz asfaltu. Pokazuje nam, jaki poziom przyczepności jest na całym torze - powiedział szef Pirelli F1, Mario Isola.

Włoch uważa, że dane przekazane przez urządzenie okazały się bardzo przydatne.

- Dzięki temu możemy sprawdzić, jak zmienia się przyczepność z zakrętu na zakręt. Aby bardziej zobrazować, do czego "Piesek" służy przedstawię wam dane z Kataru. Był to pierwszy raz, kiedy F1 ścigała się na tym torze. Martin już w środę wyjechał naszym łazikiem, aby zmierzyć przyczepność. Poziom był dość niski w porównaniu do innych obiektów. Następnie po treningu znowu sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja. Okazało się, że przyczepność wzrosła. Wydawało się, że rzeczywista trakcja na torze może być wyższa.

- Martin ponownie udał się na tor w piątek wieczorem. Przyczepność wzrosła o 28%. To całkiem spora różnica po zaledwie dwóch sesjach treningowych. Wszystkie takie informacje są dla nas ważne. Dzięki nim możemy określić, jaka jest średnia trakcja na torze - zakończył.

A Pirelli technician with a grip tester

A Pirelli technician with a grip tester

Photo by: Steven Tee / Motorsport Images

Jak działa "Piesek"?

- Pchając go muszę osiągnąć konkretną prędkość w metrach na sekundę. Staramy się pokonywać trasę równym tempem i nie zmieniać go zbytnio. Na dole znajduje się wskaźnik, w który klikasz po każdym pokonanym metrze. W trakcie jazdy maszyna może wydać sygnał dźwiękowy, aby zwolnić lub przyspieszyć - tłumaczył Martin Wahl.

- Istotną kwestią jest to, żeby w trakcie badań podążać linią wyścigową. W Katarze było ciężko. Żeby zobaczyć, jaki tor obierają kierowcy bazowaliśmy na nagraniach z Formuły 4. Te samochody nieco różnią się od bolidów F1. Przykładowo zawodnicy bardziej najeżdżali na krawężniki.

Krawężniki nie tylko sprawiały problemy kierowcom podczas weekendu w Katarze. Okazuje się, że "Piesek" nie zbiera poprawnych danych podczas jazdy na wyboistych terenach.

- Nie mogliśmy sobie z tym poradzić. Staramy się podchodzić, jak najbliżej tarek, ponieważ przy wjeździe na wyboje zdobywamy bezużyteczne dane - zakończył Wahl.

Pirelli wybiera się ze swoim wynalazkiem teraz do Arabii Saudyjskiej. Włoski dostawca wybiera się na nowe tory, jak najwcześniej. W tym wypadku nie było to możliwe, ponieważ prace budowlane zakończyły się za późno.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Honda podkręci silniki
Poprzedni artykuł

Honda podkręci silniki

Następny artykuł

Schumacher i Mazepin spokornieli

Schumacher i Mazepin spokornieli
Załaduj komentarze