Pożądane wejście Andrettiego do F1

Właściciel zespołu Aston Martin F1 mówi, że wzmocnienie amerykańskiej obecności w Formule 1 przyniesie duże korzyści dla sportu.

Pożądane wejście Andrettiego do F1

Pod koniec lata na padoku F1 zaczęły krążyć plotki o zainteresowaniu Michaela Andrettiego zakupem jednego z zespołów Formuły 1. Nieco później pojawiły się konkrety. Amerykanin zamierzał wykupić 80% udziałów w ekipie Alfa Romeo.

Chociaż magazyn Racer donosi, że podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych w ten weekend, nie można spodziewać się żadnych ogłoszeń w powyższym temacie, ogólnie rzecz biorąc, ta historia najprawdopodobniej prędzej czy później dojdzie do spodziewanego finału.

Według właściciela Aston Martina, Lawrence'a Strolla, angaż Andrettiego będzie korzystny dla F1.

- To wielkie nazwisko - powiedział Kanadyjczyk w wywiadzie dla agencji Reuters. - Dobrze znam ich rodzinę, a dla sportu będą cennym dodatkiem.

- Szczegóły tej historii nie są mi znane, słyszałem tylko na padoku podczas ostatniego grand prix, o jakiejś potencjalnej aktywności - kontynuował. - Niedawno otworzyli w Stanach Zjednoczonych firmę zajmującą się skupem aktywów. Sądzę więc, że mają plan zakupu czegoś ze świata wyścigów. W pełni popieram ten pomysł, jest w tym logika.

Czytaj również:

Stroll, który niedawno rozpoczął budowę nowej bazy Astona Martina, przekazał: - Każdy z nas zajmuje się zarabianiem pieniędzy. Zespoły F1, odpowiednio zarządzane, mogą przynosić duże zyski.

Mówiąc o modelu działalności Astona Martina w F1, dodał: - Dużo łatwiej było wygrać wydając więcej pieniędzy niż rywale, ale te czasy minęły. Obecnie sytuacja obraca się na korzyść tych, którzy już wcześniej umieli walczyć, przy wykładaniu mniejszych zasobów. Wiemy, jak to zrobić. Kiedy ograniczenia budżetowe zaczną działać na dobre, będziemy walczyć wśród liderów.

W tym sezonie Aston Martin zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji konstruktorów, na sześć rund przed końcem mistrzostw.

Czytaj również:

 

akcje
komentarze
Verstappen nie będzie miał koszmarów
Poprzedni artykuł

Verstappen nie będzie miał koszmarów

Następny artykuł

Więcej F1 w Stanach Zjednoczonych?

Więcej F1 w Stanach Zjednoczonych?
Załaduj komentarze