Pretensje Alonso

Fernando Alonso ma pretensje do Michaela Masiego, dyrektora wyścigowego F1, i mówi, że ten jest zbyt „miękki” w kontekście zamieszania, które zwykle pojawia się w końcowych minutach poszczególnych części kwalifikacji.

Pretensje Alonso

W końcowych sekundach drugiego segmentu kwalifikacji do Grand Prix Abu Zabi doszło do wielokrotnie obserwowanego już zamieszania. W ostatnim sektorze powstał korek, ponieważ każdy z kierowców próbował zrobić sobie jak najwięcej miejsca.

Jednym z poszkodowanych był Fernando Alonso, któremu pod koniec szybkiego okrążenia przeszkodził Daniel Ricciardo. Hiszpan nie awansował do Q3 i nie ukrywał swojej frustracji. Dostało się głównie Michaelowi Masiemu, dyrektorowi wyścigowemu z ramienia FIA.

- Niestety, nie mamy nikogo, kto by tego pilnował - powiedział Alonso. - Dyrektor wyścigowy jest w tej kwestii zbyt miękki. Jeśli pozwolisz nam grać w takie gierki na okrążeniach wyjazdowych, zawsze będzie bałagan.

- Potrzebujemy sędziego, który będzie nas chronił. W tej chwili go nie ma i to źle. Problem polega na tym, że powinniśmy mieć lepszy wyznacznik tego, co jest złe, a co nie jest. Kara lub jej brak musi być czarno-białym zagadnieniem. Chwilami muszą być surowi.

- W piłce nożnej jeśli ktoś zrobi wślizg, może być czerwona kartka. Tutaj mają problemy, by pokazać żółtą lub czerwoną. Dlatego ciągle powtarzają się te same rzeczy.

Alonso był przekonany, że wielu kierowców otrzyma kary, jednak reprymendę dostał jedynie Esteban Ocon, który przeszkadzał Sebastianowi Vettelowi.

Hiszpan przyznał również, że po części winnym zamieszania jest każdy zespół, jednak dodał, że on uniknął wezwania do sędziów dzięki uważnej pracy inżynierów Alpine i przekazywanym w porę ostrzeżeniom.

- Każdy to robi. My również na naszych okrążeniach wyjazdowych. Chwilami nie ma już możliwości wyprzedzenia i jedziemy zbyt wolno. Jednak nasz zespół jest bardzo uważny i mówi nam, kiedy zbliża się szybko jadący samochód. Dzięki temu, przez cały sezon nie byłem objęty dochodzeniem z powodu przeszkadzania.

- Trzeba być uważnym i zwykle ci, którzy nie są, objęci są dochodzeniem i w normalnych okolicznościach dostają kary. Teraz jest jednak inaczej. Dzieje się to w sposób przypadkowy.

Dwukrotny mistrz świata bardzo często poruszał już w tym roku temat sędziowania i braku konsekwencji przy podejmowaniu decyzji. Alonso stwierdził, że nic nie zmieniło się na lepsze.

- O tak, jest zdecydowanie gorzej. Dużo gorzej niż w 2018 roku. Nie ma żadnych zasad. Nie dla okrążenia wyjazdowego. Nie ma minimalnych czasów, które trzeba respektować.

- Poza tym, na pierwszych okrążeniach jest dużo dziwnych manewrów poza torem. Już w pierwszej tercji mistrzostw się na to skarżyłem. Potem zmieniłem podejście i robiłem to samo, co inni. Jednak przeszkadzanie nie leży w mojej naturze.

- Nikt nie chce być pośrodku czyjegoś szybkiego okrążenia, ponieważ wtedy idziesz do sędziów i dostajesz karę relegacji o trzy miejsca. Myślę, że to się dzisiaj wydarzy - zakończył Fernando Alonso.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Zmiany w zarządzaniu Formułą 1
Poprzedni artykuł

Zmiany w zarządzaniu Formułą 1

Następny artykuł

Leclerc chciał za bardzo

Leclerc chciał za bardzo
Załaduj komentarze