Publiczna krytyka niewskazana
Kevin Magnussen nie chce krytykować publicznie swojego zespołu Haas F1 po nieudanym sezonie 2023.
Haas zakończył sezon F1 2023 na dziesiątym miejscu w klasyfikacji konstruktorów. W trudnej dla nich kampanii Kevin Magnussen i Nico Hulkenberg czasami byli w stanie błysnąć w kwalifikacjach, ale brakowało im równego tempa w wyścigach, głównie z powodu przegrzewających się opon.
Magnussen tylko trzy razy zdołał finiszować na dziesiątej pozycji, co ostatecznie dało mu dziewiętnastą lokatę w końcowej punktacji mistrzostw.
Haas przygotował poprawioną aerodynamikę dla swojego samochodu na Grand Prix Stanów Zjednoczonych, ale nie przełożyło się to na lepszą formę zespołu.
Szukając dalej rozwiązań dla trapiących ich komplikacji, głównie już pod kątem przygotowań do sezonu 2024, w ostatnich dwóch wyścigach w Las Vegas i Abu Zabi kierowcy korzystali z różnych specyfikacji VF-23 - Magnussen jeździł wersją bolidu po modyfikacjach, a Hulkenberg wrócił do oryginalnej.
Mimo frustrującego roku Duńczyk powiedział, że nie chce krytykować zespołu w za pośrednictwem mediów.
- Nie sądzę, żeby pomogło to ekipie, gdybym krytykował ją na łamach prasy - powiedział Magnussen. - To jest sport zespołowy. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za losy stajni i nie jestem jakąś świętą krową. Z pewnością jestem częścią trapiących nas problemów, tak jak każdy członek Haasa.
- Musimy trzymać się razem i pozbierać się, jak robiliśmy to w przeszłości. Ten zespół od dawna pokazuje duży potencjał i najwyższy czas, abyśmy osiągali stabilne i dobre wyniki. Uważam bowiem, że możliwości tej formacji są spore. Chcę pchnąć te ekipę do przodu i udowodnić, co potrafimy - podkreślił.
31-latek już na wczesnym etapie sezonu wiedział, że tegoroczny samochód może nie być wystarczająco dobry, powołując się na podobne przeczucia, jakie miał cztery lata wcześniej.
- W 2019 roku byliśmy z tym zespołem w podobnej sytuacji. Może dlatego, wcześniej zacząłem dzwonić na alarm niż inni, nauczony poprzednimi doświadczeniami - mówił dalej. - Mimo że objawy były podobne, to nie oznacza, że przyczyna słabych osiągów bolidu jest taka sama. To jest bowiem zupełnie inny rodzaj samochodu i tu nie ma czego porównywać, gdyż w obecnych maszynach za docisk odpowiedzialny jest głównie efekt przypowierzchniowy w przeciwieństwie do konstrukcji z 2019 roku.
Zapytany, czy pośród licznych bolączek w sezonie 2023, pojawiły się też jakieś pozytywy, odparł: - Zawsze uczymy się pewnych rzeczy w trudnych chwilach. Nie zdobylibyśmy tej wiedzy, gdyby wszystko szło gładko.
- To buduje charakter. Stajemy się odporni na ciężkie doświadczenia. Oczywiście nie jest to coś, czego szczególnie bym sobie życzył. W każdym razie każdy kolejny dzień daje możliwość walki o lepsze wyniki. Przyszły rok stanowi dla nas kolejną dużą szansę - przekazał.
Magnussen powiedział, że popierał decyzję o wystawieniu samochodów w dwóch różnych specyfikacjach w końcówce kampanii. Zapewniło to zespołowi wiele przydatnych danych pod kątem przygotowań do następnych mistrzostw.
- Czegoś się nauczyliśmy dzięki takiemu zagraniu - wskazał. - Choć wyniki nie poprawiły się, dobrze było porównać obie wersje samochodu podczas kilku wyścigów. Chciałem przeprowadzić to doświadczenie tylko w trakcie jednej rundy, a następnie powrócić do starszej specyfikacji auta, ale ze względu na kwestie logistyczne nie było to możliwe. Tym samym w Abu Zabi poświęciłem się dla dobra zespołu, ale zawsze chętnie to zrobię, gdy zajdzie taka konieczność. Teraz z optymizmem patrzę na przyszły rok.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.