Raikkonen zmarnował swoją szansę

Alfa Romeo Racing Orlen była bliska zdobycia punktu w Grand Prix Stanów Zjednoczonych, ale niestety znów żaden z jej kierowców nie finiszował w pierwszej dziesiątce.

Raikkonen zmarnował swoją szansę

Ekipa z Hinwil ukończyła wyścig ponownie z niewielką stratą do punktowanych pozycji.

Antonio Giovinazzi i Kimi Räikkönen startowali do Grand Prix Stanów Zjednoczonych z dwunastego i piętnastego pola. Dobrze rozpoczęli rywalizację i w miarę upływu czasu podążali na jedenastej i dwunastej pozycji.

Kimi w końcówce rywalizacji na Circuit of The Americas jechał na dziesiątym miejscu przed Sebastianem Vettelem. Niestety w pierwszym sektorze, w tzw. eskach, popełnił błąd, obrócił się i ostatecznie finiszował na trzynastym miejscu. Po jeden punkt sięgnął Niemiec.

- Po dobrym wyścigu zespół zasłużył przynajmniej na punkt i oczywiście rozczarowujące jest, że wymknął nam się z rąk, kiedy byliśmy tak blisko mety - nawiązał do sytuacji szef zespołu Alfy Romeo, Frederic Vasseur.

Zobacz również:

Incydent Alonso z Raikonenem

- Samochód spisywał się bardzo dobrze, zwłaszcza w pierwszej części wyścigu i pozwalał nam na walkę o miejsce w czołowej dziesiątce - powiedział Kimi Raikkonen.

Nerwy pojawiły się po pierwszej serii pit stopów, kiedy obydwaj kierowcy Alfy Romeo powrócili na tor przed i tuż za Fernando Alonso. Hiszpan toczył zacięta walkę z obydwoma. Doszło też do kontaktu między kierowcą Alpine i Raikkonenem, w chwili gdy Fin wyprzedził rywala poza limitami toru.

- Niestety na początku drugiego stintu miałem kontakt z Alonso i doszło do uszkodzenia podłogi w bolidzie. Nie miało to większego wpływu na balans, ale można było odnieść wrażenie, że dużo szybciej skończyły nam się opony - mówił 42-latek. - Pod koniec wyścigu niewiele zostało z tylnych opon, bowiem mocno cisnąłem starając się utrzymać za sobą Sebastiana Vettela. Szkoda, że nie zdobyliśmy żadnego punktu. Zawsze jesteśmy blisko, ale tym razem nie było nam to pisane.

Czytaj również:

Giovinazzi posłuchał zespołu

Giovinazzi skorzystał na błędzie Raikkonena, ale podobnie jak w Turcji, finiszował na jedenastym, niewdzięcznym miejscu.

Decydujący dla wyniku Włocha był drugi stint: - Po raz kolejny byliśmy bardzo blisko punktów. Przegraliśmy prawdopodobnie w drugim stincie, kiedy nie mogliśmy doprowadzić opon do właściwej pracy. Wykonaliśmy natomiast dobrą pracę jako zespół, zamieniając się miejscami, kiedy Kimi mógł bardziej przycisnąć w tej fazie wyścigu, co się opłaciło.

Ponowne starcie z Alonso

Giovinazzi również miał swoje doświadczenia z Fernando Alonso.

- To był dobry wyścig, z kilkoma fajnymi pojedynkami, szczególnie tym z Fernando Alonso - powiedział Giovinazzi. - Starałem się go powstrzymać jak tylko mogłem, ale koniec końców, był szybszy. Mimo to, miło jest walczyć z mistrzem świata.

Vasseur w każdym razie był zadowolony z konkurencyjności swoich kierowców.

- Walczyliśmy od startu do mety w pierwszej dziesiątce lub tuż po za nią, co jest bardzo budujące. Chociaż na koniec nie mamy nic do pokazania, liczymy się w tej rywalizacji i nie ma powodu, dla którego powinno być inaczej do końca sezonu. Miejmy nadzieję, że zamienimy niektóre z takich okazji na punkty. Nasze tempo pozwala na wykonanie dobrej pracy - zakończył.

W klasyfikacji mistrzostw Alfa Romeo z siedmioma oczkami na koncie pozostaje na dziewiątej pozycji przed ekipą Haas F1.

Czytaj również:

 

akcje
komentarze
Ricciardo o walce z Sainzem
Poprzedni artykuł

Ricciardo o walce z Sainzem

Następny artykuł

Wolff: Nie mogliśmy im dorównać

Wolff: Nie mogliśmy im dorównać
Załaduj komentarze