Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Red Bull nie żałuje

Laurent Mekies uważa, że pomimo zmiany przepisów w 2026 roku, Red Bull wykorzysta doświadczenia z transformacji zespołu i samochodu, która miała miejsce w minionym sezonie.

Max Verstappen, Red Bull Racing, Yuki Tsunoda, Red Bull Racing Team

Max Verstappen, Red Bull Racing, Yuki Tsunoda, Red Bull Racing Team

Autor zdjęcia: Zak Mauger / LAT Images via Getty Images

Sezon 2025 nie przyniósł Red Bullowi kolejnego tytułu mistrza świata, ale mimo to ekipa z Milton Keynes zaliczyła cudowny powrót. Max Verstappen powiedział w Abu Zabi, że czuje się jeszcze lepiej niż dwanaście miesięcy wcześniej. Może to zabrzmieć zaskakująco, biorąc pod uwagę, że Holender był wtedy mistrzem świata, a w tym roku zajął dopiero, lub aż drugie miejsce.

Red Bull już w drugiej połowie sezonu 2024 zaczął tracić tempo i ten trend utrzymywał się do pierwszej połowy 2025 roku. Verstappen odnotował problemy z RB21 już podczas zimowych testów w Bahrajnie.

Po pierwsze musimy wiedzieć, co trzeba zrobić, aby samochód był szybszy i co zrobić, aby obejść ograniczenia - Laurent Mekies

Dopiero po przerwie letniej zespół był w stanie odwrócić losy sezonu. Wiązało się to z dłuższym niż u większości rywali rozwojem bolidu na sezon 2025, ale w wywiadzie udzielonym wybranym mediom, w tym Motorsport.com, Laurent Mekies jasno dał do zrozumienia, że ​​był to słuszny wybór.

- Kontynuacja prac nad RB21 kosztowała nas trochę czasu, który mogliśmy poświęcić projektowi na sezon 2026, ale biorąc pod uwagę sytuację zespołu, nie było lepszych alternatyw.

Czytaj również:

- Stało się dla nas całkiem oczywiste, że nie chcemy po prostu zamknąć rozdziału z samochodem, który nie był na poziomie pozwalającym walczyć o tytuł, nie zapominając oczywiście o następnym sezonie. Nie chcieliśmy iść tą drogą – powiedział Mekies.

- Chcieliśmy najpierw dotrzeć do sedna problemu. Musieliśmy zrozumieć, dlaczego samochód przestał być konkurencyjny, ponieważ zasadniczo będziemy korzystać z tych samych narzędzi i tych samych procesów w przyszłym roku.

Ta decyzja wiązała się z kosztami, ale według szefa zespołu i tak było warto. - Mogliśmy stracić trochę czasu, ale nie chcieliśmy podążać drogą pobożnych życzeń. Wracając do sedna, czy to była trudna decyzja? Nie, to coś, co bardzo mocno przekonało nas już na samym początku.

Według Mekiesa, tegoroczne doświadczenie przełomu jest niezwykle ważna dla nadchodzącego sezonu z kilku powodów. Zatwierdzenie metod pracy i narzędzi było zdecydowanie najważniejszym aspektem, a nawet bardziej szczegółowa wiedza może być nadal stosowana, pomimo gruntownej przebudowy przepisów technicznych.

Max Verstappen, Red Bull Racing, Laurent Mekies, Red Bull Racing

Max Verstappen, Red Bull Racing, Laurent Mekies, Red Bull Racing

Autor zdjęcia: Sam Bagnall / Sutton Images via Getty Images

- Oczywiście, wyciągniemy z tego ogromną naukę. Po pierwsze musimy wiedzieć, co trzeba zrobić, aby samochód był szybszy i co zrobić, aby obejść ograniczenia. Kolejnym krokiem są opony, korelację narzędzi i szukanie obszarów, w których można poprawić osiągi.

Ponadto, powrót na właściwe tory był również znaczący pod względem mentalnym, szczególnie dla działu technicznego.

- Myślę, że to jeszcze bardziej zjednoczy grupę i da nam odpowiednie podejście, odpowiednią atmosferę i odpowiednią energię na przyszły rok.

Dotyczy to w szczególności zespołu kierowanego przez Pierre’a Wache. Red Bull borykał się z problemami od połowy 2024 roku do września 2025 roku, co oznacza, że ​​ta zmiana daje im pewność, że poradzą sobie z trudną sytuacją – niezależnie od zmian w przepisach.

- Z pewnością to ogromny impuls dla działu technicznego. To daje ludziom pewność siebie. Już wcześniej mieliśmy zaufanie do naszych ludzi, ponieważ uważamy, że mamy najlepsze talenty – dodał.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Szefowie zagłosowali
Następny artykuł Ferrari stawia na silnik

Najciekawsze komentarze

Najnowsze wiadomości