Formuła 1
W
GP Hiszpanii
07 maj
-
10 maj
FP1 za
49 dni
W
GP Azerbejdżanu
04 cze
-
07 cze
FP1 za
77 dni
11 cze
-
14 cze
FP1 za
84 dni
02 lip
-
05 lip
FP1 za
105 dni
W
GP Wielkiej Brytanii
16 lip
-
19 lip
FP1 za
119 dni
30 lip
-
02 sie
FP1 za
133 dni
27 sie
-
30 sie
FP1 za
161 dni
03 wrz
-
06 wrz
FP1 za
168 dni
W
GP Singapuru
17 wrz
-
20 wrz
FP1 za
182 dni
08 paź
-
11 paź
FP1 za
203 dni
W
GP Stanów Zjednoczonych
22 paź
-
25 paź
FP1 za
217 dni
29 paź
-
01 lis
FP1 za
224 dni
Zobacz pełną wersję:

Red Bull wyklucza powrót byłych juniorów

akcje
komentarze
Red Bull wyklucza powrót byłych juniorów
Autor:
, Dziennikarz
Współautor: Christian Nimmervoll
Przetłumaczone przez: Tomasz Kaliński
23 sty 2020, 15:30

Według doradcy sportowego Red Bulla - Helmuta Marko, austriacki koncern nie zamierza przy ustalaniu składu swoich zespołów brać pod uwagę byłych juniorów, takich jak na przykład Jean-Eric Vergne.

Potentat na rynku napojów energetycznych, od dawna zaangażowany w Formule 1, zwykle przy obsadzaniu foteli zarówno w głównym, jak i juniorskim zespole, bierze pod uwagę przede wszystkim „wychowanych” przez siebie kierowców.

Brendon Hartley, który opuścił program juniorski w 2010 roku i wygrał następnie FIA WEC oraz 24h Le Mans, z powodu braku odpowiednich kandydatów powrócił pod skrzydła Red Bulla w sezonie 2017, podpisując umowę z Toro Rosso. Ten precedens sprawił, że wśród potencjalnych kandydatur do samochodów kontrolowanych przez austriacki koncern typowano Jeana-Erica Vergne'a czy Sebastiena Buemiego.

W rozmowie z Motorsport.com Marko nie pozostawił jednak złudzeń: - Temat jest zamknięty. Udało im się zrobić karierę w innych kategoriach sportu samochodowego. Jean-Eric Vergne wygrał Formułę E, jednak wymagania w F1 są zupełnie inne.

- Można powiedzieć, że byłby teraz nowicjuszem. Przyzwyczajenie się do specyficznych opon Pirelli zajęłoby mu cały sezon. Z tego powodu to przeszłość.

Kilka miesięcy po Hartleyu kontrakt z Red Bullem podpisali dwaj inni pożegnani wcześniej kierowcy: Daniił Kwiat i Alex Albon. Obaj stworzyli duet Toro Rosso. Mimo to, Marko nie uważa, by standardy wyznaczone przez koncern były zbyt wysokie.

- Trzeba do tego podejść nieco filozoficznie. Na początku juniorski zespół był swego rodzaju patronatem, ponieważ wszyscy wiedzą jak drogi jest motorsport. Dietrich [Mateschitz] chciał dać kierowcom szansę.

- Potem nagle okazało się, że mamy dwa zespoły w F1. Od tego momentu wiadomo było, że wspieranie kogoś, bo ma stosunkowo niezłe występy, nie wystarczy. Zadecydowano, że [kandydaci] muszą mieć potencjał na wygranie grand prix. Dlatego też wybór stał się bardziej rygorystyczny.

- Nie do końca rozumiem tę krytykę. Finansujemy przez sezon lub dwa kierowców, którzy bez nas by się w ogóle nie znaleźli w F1. A jeśli [ich talent] nie wystarczy na F1? Cóż, jest ich tylko dwudziestu i wiemy, że nie wszyscy są jedynie z powodu swoich umiejętności.

- Ile osób z naszego programu wygrało grand prix? [Sebastian] Vettel, [Daniel] Ricciardo, Max [Verstappen]. Ilu było na podium? Nie potrafię zliczyć. Wewnętrznie rozpiera nas duma, że jesteśmy na taką skalę naśladowani. Jednak żaden z innych podobnych programów nie zbliżył się do tego, co my osiągnęliśmy - podsumował Helmut Marko.

Następny artykuł
Nieoficjalna data prezentacji Alfy Romeo

Poprzedni artykuł

Nieoficjalna data prezentacji Alfy Romeo

Następny artykuł

Schumacher dla Rosberga był jak ojciec

Schumacher dla Rosberga był jak ojciec
Załaduj komentarze