Ricciardo zawarł ugodę z byłym doradcą

Daniel Ricciardo zawarł polubowną umowę ze swoim byłym doradcą Glennem Beavisem. Dzięki temu spór pomiędzy obiema zainteresowanymi stronami nie trafi przed oblicze sądu.

Ricciardo zawarł ugodę z byłym doradcą

Na początku bieżącego roku Beavis wystąpił do Ricciardo o pieniądze, które jego zdaniem były mu należne i stanowiły prowizję za transfer australijskiego kierowcy z Red Bull Racing do Renault.

Ricciardo był nieugięty, uważając roszczenia za nieuzasadnione i zapowiadał walkę w tej sprawie.

Starcie w sądzie wydawało się nieuniknione, jednak obaj panowie spotkali się niedawno i zawarli ugodę, która kończy całą sprawę.

Zapytany przez Motorsport.com czy spór jest definitywnie zakończony, Ricciardo odpowiedział: - Tak. Wszystko jest załatwione, uporządkowane i rozstrzygnięte

- Nie mogę wdawać się w szczegóły, ale obaj spotkaliśmy się i zakończyliśmy to. I wcale nie w jakiś zły sposób. Skończyło się to dużo przyjemniej, niż na to wyglądało kilka miesięcy temu.

Mimo że potencjalna rozprawa sądowa kierowana by była przez prawników Ricciardo, to kierowca przyznał, że zakończenie sporu przyjął z ulgą.

- Do tej pory nie miało to na mnie wielkiego wpływu, ale gdyby przeciągało się kolejny rok czy dwa, to z pewnością nie było to coś, czego potrzebowałem.

- Jest teraz wiele innych spraw, związanych z zespołem, ze mną. Chcę się cały czas poprawiać i na tym muszę się skupić. Nawet jeśli wydaje się, że coś nie rozprasza, może być przeciwnie. Jestem szczęśliwy, że to już za mną.

- Sądzę, że dla nas obu jest to ulga. Żaden z nas tego nie chciał i nie było to komfortowe.

Beavis i Ricciardo współpracowali przez wiele lat, a doradca miał duży wpływ na decyzję Australijczyka o przenosinach do Renault. Do rozłamu doszło minionej zimy, kiedy kierowca postanowił inaczej zarządzać swoją karierą.

akcje
komentarze
Tajfun może wpłynąć na kwalifikacje
Poprzedni artykuł

Tajfun może wpłynąć na kwalifikacje

Następny artykuł

Hamilton: Ferrari nie powinno premiować Leclerca

Hamilton: Ferrari nie powinno premiować Leclerca
Załaduj komentarze