Rosberg i Hamilton przesadzali

Nico Rosberg przyznał, że zarówno on, jak i Lewis Hamilton dopuścili do tego, by ich rywalizacja o prymat w Formule 1 wymknęła się spod kontroli.

Rosberg i Hamilton przesadzali

Rosberg i Hamilton spotkali się w Mercedesie, gdy Brytyjczyk dołączył do niemieckiego producenta w 2013 roku.

Rywalizacja z sezonu na sezon stawała się coraz bardziej zacięta i „eksplodowała” w 2016 roku. Doszło do tego, że zespół musiał ustalić swoim kierowcom określone zasady. Ostatecznie lepszy w tamtym sezonie okazał się Rosberg, po czym zakończył karierę.

- Sprawiliśmy, że stało się to bardzo trudne - wspominał Rosberg na antenie Sky F1. - Doszliśmy do takiego punktu, że potrzebny był kodeks. Papier, który mówił, co nam wolno w walce koło w koło, a czego nie.

- Były nawet kary z dużą liczbą zer. Nie było innego sposobu. Doprowadziliśmy to do wrzenia, do ekstremum.

Toto Wolff, szef zespołu, zapowiadał, że nie dopuści do podobnych waśni w przyszłości. Pięć sezonów spędził w Mercedesie Valtteri Bottas i ani razu nie zagroził Hamiltonowi na przestrzeni całego roku. Obawy o powrót tarć w Brackley pojawiły się, gdy ekipa postanowiła w miejsce Fina zatrudnić George'a Russella.

Sytuacja nie wymyka się aktualnie spod kontroli i Rosberg chwali za to Wolffa.

- Myślę, że Toto wyciągnął wnioski z tego, jak musiał zarządząć walką Lewisa ze mną. Teraz to pomaga mu zarządzać Georgem po jego dołączeniu do zespołu, a jest to trudne. Z jednej strony nie chcesz całkowicie podciąć mu skrzydeł, a z drugiej musisz powiedzieć: „Nie wjedź w Lewisa”.

Rosberg zauważa ponadto, że brak tarć w Mercedesie częściowo spowodowany jest formą tegorocznego W13, choć aktualnie lepiej z wyzwaniami sezonu lepiej radzi sobie Russell.

- Oczywiście, gdy ścigasz się o 11 czy 13 pozycję jest mniej gorąco, niż w sytuacji, kiedy cały czas jesteś pierwszy i drugi z wizją na mistrzostwo. To sprawia, że sytuacja wewnątrz zespołu, jeśli chodzi o walkę między kierowcami, jest łatwiejsza do zarządzania - podsumował Nico Rosberg.

Czytaj również:
akcje
komentarze

Prawdziwy szacunek między faworytami

Zmiana na próbę w Formule 1