Rozczarowanie siódmą pozycją to dobry znak

Daniel Ricciardo przyznał, że niedosyt po siódmym miejscu w Grand Prix Bahrajnu jest pozytywną oznaką.

Rozczarowanie siódmą pozycją to dobry znak

Ricciardo po dwóch latach w Renault przeniósł się do McLarena. Australijczyk zastąpił w Woking Carlosa Sainza, który odszedł do Ferrari.

Pierwszy występ w barwach nowego zespołu Ricciardo zakończył na siódmej pozycji. 31- latek czuje niedosyt, choć wpływ na jego osiągi miała też kolizja z Pierre’em Gaslym. Cieszy się także ze sporej puli punktów, które McLaren wywiózł z Bahrajnu.

- Myślę, że cały weekend był pozytywny. Z punktu widzenia zespołu, bardzo solidna zdobycz punktowa - powiedział Ricciardo. - W zasadzie spodziewałem się, iż wyścig będzie najłatwiejszą sesją weekendu. Czułem, że na długim dystansie najwięcej się poprawię, ale prawdopodobnie było na odwrót. Więcej wyciągnąłem z kwalifikacji niż z wyścigu. Miałem problemy, by utrzymać tempo.

- Wydaje mi się, że gdybym dał z siebie więcej, tempo by się zwiększyło na jedno-dwa okrążenia, a następnie spadło. Miałem kłopoty z zadbaniem o opony. Prawdopodobnie nie uzyskałem jeszcze optymalnych ustawień.

- Jednak jeśli założymy, że siódme miejsce to zły wyścig, to naprawdę dobrze się spisywaliśmy. Chociaż Lando [Norris] był czwarty, więc mam trochę pracy domowej.

Pytany czy spodziewa się lepszych występów w kolejnych rundach, odpowiedział:

- Pewnie, że tak. Dużo lepszych. Mówię to oczywiście z uśmiechem. Przecież to nie tak, że przyjechaliśmy tu kompletnie nieprzygotowani. Trochę sam utrudniłem sobie życie [zmianą zespołu]. Poza tym, to chyba jedyny elitarny sport, w którym testowanie jest tak ograniczone. Trzeba trochę poczekać, aż sezon się rozkręci i nastąpi poprawa. A to nie przychodzi od razu.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Kwestionowany powrót Alonso

Poprzedni artykuł

Kwestionowany powrót Alonso

Następny artykuł

Vettel powinien zrobić rok przerwy

Vettel powinien zrobić rok przerwy
Załaduj komentarze