Rozczarowany Gasly czeka na przełamanie

Pierre Gasly, zmęczony i rozczarowany ostatnimi niepowodzeniami liczy, że w czasie weekendu na Hungaroringu zła passa się skończy.

Rozczarowany Gasly czeka na przełamanie

Gasly pomimo nieukończenia inauguracyjnego wyścigu w Bahrajnie, udanie rozpoczął tegoroczną rywalizację. Od drugiej rundy w Imoli punktował sześć razy z rzędu. Raz - w Azerbejdżanie - stanął nawet na podium. Zwykle jednak w kwalifikacjach szło mu lepiej niż na długim dystansie.

Gorsza passa rozpoczęła się podczas pierwszego - z dwóch - wyścigów na Red Bull Ringu. Gasly odpadł na samym początku rywalizacji po kontakcie z Charlesem Leclerkiem. W powtórce tydzień później udało się zdobyć dwa oczka za dziewiąte miejsce, choć szóste pole startowe pozwalało wierzyć w lepszy występ. Na Silverstone Francuz nie wszedł do Q3, zyskał tylko jedną pozycję w sprincie, a nadzieje na choćby punkt przekreśliła w niedzielę przebita opona.

Kierowca AlphaTauri przyznał, że ostatnich występów nie będzie najmilej wspominał.

- Ostatni wyścig na Silverstone był frustrujący, ponieważ straciliśmy punkty z powodu kapcia w końcówce - powiedział Gasly. - Ktoś wyrzucił trochę szutru na tor i opona została przecięta.

- Szczerze mówiąc, jestem trochę zmęczony tymi niepowodzeniami, które przydarzyły się w ostatnich wyścigach. W Austrii była kolizja z Charlesem, a potem ten kapeć. Generalnie, powiedziałbym, że Silverstone to mój najgorszy występ w sezonie, zwłaszcza, iż wyglądało na to, że możemy uratować od dwóch do czterech punktów. Czasami tak bywa i mamy teraz sporo rzeczy do analizy. Było więcej komplikacji, niż się spodziewaliśmy, a nowy format nie pozwolił nam uporać się z niektórymi rzeczami po treningu. Od razu były kwalifikacje i park zamknięty.

Gasly wierzy, że karta odwróci się na Hungaroringu.

- Zaczęliśmy sezon bardzo dobrze, więc ważny będzie również dobry finał pierwszej jego części w Budapeszcie. W przeszłości spisywałem się na Hungaroringu nieźle, wygrywając w Formule 2 i zdobywając punkty w F1.

- Lubię ten tor, ponieważ nie ma w zasadzie prawdziwej prostej i posiada wiele zakrętów, więc w kokpicie zawsze coś się dzieje - skręcasz, hamujesz, przyspieszasz. Bardzo krótko jedziemy prosto i to mi się podoba. Ważne jest wejście w dobry rytm. Jest to też wyzwanie fizyczne, ponieważ nie ma czasu na odpoczynek, a patrząc na upały w Europie, będzie to gorący weekend. Jestem jednak przygotowany - zapewnił Pierre Gasly.

Czytaj również:

Pierre Gasly, AlphaTauri AT02, Antonio Giovinazzi, Alfa Romeo Racing C41

Pierre Gasly, AlphaTauri AT02, Antonio Giovinazzi, Alfa Romeo Racing C41

Photo by: Charles Coates / Motorsport Images

akcje
komentarze
Honda wdzięczna Red Bullowi
Poprzedni artykuł

Honda wdzięczna Red Bullowi

Następny artykuł

Nowe dowody Red Bulla

Nowe dowody Red Bulla
Załaduj komentarze