Russell: Simracing jest jak gra w FIFĘ

George Russell, kierowca Williamsa, choć mocno zaangażowany w Esport, przyznaje, że umiejętności ze świata wirtualnego trudno przenieść do prawdziwej rywalizacji.

Russell: Simracing jest jak gra w FIFĘ

Pandemia koronawirusa zatrzymała rozgrywki w świecie realnym, więc wiele motorsportowych serii uruchomiło wirtualną rywalizację, angażując niemałą liczbę kierowców. W przypadku Formuły 1 najbardziej aktywni są George Russell, Lando Norris i Charles Leclerc.

Rosnąca popularność esportu sprawiła, że zaczęto dyskutować czy profesjonalny simracer mógłby być konkurencyjny w prawdziwym samochodzie. Swoją opinią podzielił się również Russell.

- Dla mnie to trochę jak gra w FIFĘ na komputerze i prawdziwa piłka nożna - powiedział Russell w rozmowie z BBC Sport. - Najlepszy gracz prawdopodobnie pokonałby Lionela Messiego, ale gdyby umieścić go na boisku piłkarskim, nie miałby szans.

Kierowca Williamsa przyczyny największych różnic upatruje w odczuciach związanych z prędkością.

- Największą różnicą jest to, że nie masz poczucia prędkości i strachu. Jasne jest, iż jadąc 300 km/h zdajesz sobie sprawę, że jeśli popełnisz błąd, konsekwencje mogą być bardzo poważne. W grze komputerowej możesz nacisnąć „restart” i zacząć od nowa.

- Od siódmego roku życia mam kontakt z prędkością. Wyczucia i tego jak manewrować samochodem ciało uczy się z biegiem czasu.

- Wiem, że niektórzy z najlepszych simracerów wykonują dla zespołów F1 prace związane z symulatorem. Jednak, gdy wsiadasz do samochodu musisz mieć to wyczucie. W symulatorze nie odczujesz ani prędkości, ani opon. Choć w grze zużycie ogumienia jest obecne, co czyni ją nieco bardziej realistyczną, nie za bardzo można to wyczuć. W prawdziwym samochodzie wszystkie bodźce odbiera się plecami.

Mimo że Russell podkreślił ograniczenia wirtualnej rywalizacji, przyznał jednocześnie, że chciałby zobaczyć jak profesjonalny simracer poradziłby sobie w prawdziwym samochodzie.

- Najlepsi gracze ze świata F1 są niesamowicie szybcy i ich dokonania są imponujące. Z pewnością obserwowałbym z zainteresowaniem, jak poradziliby sobie, gdyby dostali szansę jazdy prawdziwym bolidem - zakończył George Russell.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Hamilton: Wydarzenia w Melbourne były szokiem

Poprzedni artykuł

Hamilton: Wydarzenia w Melbourne były szokiem

Następny artykuł

Hamilton gra w zaciszu

Hamilton gra w zaciszu
Załaduj komentarze