Russell: Szkoda, że nie odpadł też Grosjean

Kierowca Williamsa George Russell żałuje, że kolizja z Romainem Grosjeanem podczas Grand Prix Singapuru zakończyła tylko jego wyścig.

Russell: Szkoda, że nie odpadł też Grosjean

Do zdarzenia doszło w ósmym zakręcie 35. okrążenia podczas walki o siedemnaste miejsce. Grosjean próbował blisko lewej krawędzi trasy wyjechać z wirażu przed Russellem. Prawa przednia opona w bolidzie Haasa dotknęła lewej tylnej w aucie Brytyjczyka i biało-niebieskie FW42 zostało zepchnięte na ścianę.

Russell od razu zmuszony był wycofać się z rywalizacji, co skomentował ironicznymi słowami skierowanymi przez radio do zespołu: - Nie powinienem być zaskoczony.

Z kolei Grosjean zakończył zmagania w azjatyckim mieście-państwie na jedenastej pozycji. Obaj kierowcy odbyli konwersację, a Russell był sfrustrowany tym, że Francuz nie chciał przyjąć winy na siebie.

- Powiedział, że nie zostawiłem mu miejsca i przed uderzeniem we mnie niemal wjechał w ścianę - zdradził Russell. - Ja odrzekłem: cóż, to absolutnie nie tak, ponieważ, miałem godzinę, by obejrzeć video.

- Szkoda, że zrujnowało to tylko mój wyścig, a nie także jego. Prawdopodobnie dlatego nie wydaje mu się, że była to jego wina. Koniec końców, gdyby podobna sytuacja zdarzyła się ponownie, to ja postąpiłbym tak samo.

Dopytywany dlaczego sądzi, że winnym był Grosjean, kierowca Williamsa odrzekł: - Romain miał prawo zejść do środka zakrętu kiedy byliśmy bok w bok. Jednak potem delikatnie odjechałem i na początku wyjścia byłem już przed nim. Ponad połowa [mojego] samochodu była z przodu.

- Od tego momentu [wyjazdu] to gość wewnątrz ma prawo wyboru linii, a zadaniem tego na zewnątrz jest po prostu pokonanie zakrętu.

- I naprawdę nie wiem co chciał zrobić, ponieważ nawet jeśli trochę by przyspieszył, to i tak nie udałoby mu się mnie wyprzedzić.

Sędziowie nadal badają incydent, a obaj kierowcy zostali wezwali na przesłuchanie.

W rozmowie z mediami Grosjean podkreślił, że musi obejrzeć powtórki, jednak zaoferował swój pogląd na całe zdarzenie.

- Byliśmy obok siebie, a George otworzył przepustnicę. Ja byłem po lewej i już nie mogłem bardziej zjechać, ponieważ była tam ściana. Muszę zobaczyć powtórki. Wydaje mi się, że miał moment w środkowej fazie zakrętu, jego tył dotknął mojego przodu i go obróciło.

- Trudno jest wyprzedzić na tym torze, a kiedy masz obok siebie samochód wjeżdżający w zakręt, to wiesz, że pojedzie zewnętrzną [stroną]. Miałem kilka takich momentów i z innymi [kierowcami] nie było problemu.

- Muszę zobaczyć powtórki. Oczywiście George nie jest szczęśliwy, ale nie wydaje mi się, żebym miał dużo więcej miejsca, by odbić w lewo - podsumował Romain Grosjean.

AKTUALIZACJA: Sędziowie orzekli, że incydent nie wymaga dalszych działań.

akcje
komentarze
Kubica: Jechałem z urazem

Poprzedni artykuł

Kubica: Jechałem z urazem

Następny artykuł

Haas nadal zainteresowany Kubicą

Haas nadal zainteresowany Kubicą
Załaduj komentarze