Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska
Formuła 1 GP Singapuru

Sainz miał wszystko pod kontrolą

Carlos Sainz - prowadzący od startu do mety w Grand Prix Singapuru - zapewnił, że pomimo presji ze strony rywali, kontrolował sytuację.

Podium: race winner Carlos Sainz, Scuderia Ferrari, second place Lando Norris, McLaren, third place Lewis Hamilton, Mercedes-AMG, Frederic Vasseur, Scuderia Ferrari Team Principal and General Manager

Zdobywca pole position obronił po starcie prowadzenie, a za plecami miał bufor w postaci zespołowego partnera - Charlesa Leclerca. Monakijczyk ruszył lepiej niż George Russell.

Pierwsza faza wyścigu przypominała szachy. Nikt nie forsował tempa, chcąc jak najdłużej zachować opony w dobrym stanie. Wizytę w alei serwisowej „wymusiła” obecność samochodu bezpieczeństwa, wywołana przygodą Logana Sargeanta. Williams Amerykanina pogubił kilka elementów przedniego skrzydła.

Na świeżych kompletach opon nikt nadal nie chciał forsować tempa. Wszystko zmieniło się, gdy pojawiła się neutralizacja po awarii Alpine Estebana Ocona. Mercedes postanowił postawić wszystko na jedną kartę i ściągnął swoich kierowców po zachowany świeży komplet pośredniej mieszanki. Zyskał na tym Lando Norris i jechał na drugiej pozycji. Końcowe dziesięć okrążeń to zacięta walka pomiędzy czterema kierowca. Do wymienionego tercetu dołączył Lewis Hamilton.

Czytaj również:

Sainz jednak zachował zimną krew i nie dał sobie wydrzeć drugiego zwycięstwa na szczeblu Formuły 1. Hiszpan i Ferrari przełamali tegoroczną dominację Red Bulla.

- Niesamowite uczucie, wspaniały weekend - cieszył się Sainz. - Chciałbym wszystkim w Ferrari podziękować za ten wielki wysiłek. Odwróciliśmy sytuację po trudnym początku sezonu i wygraliśmy wyścig. Zrobiliśmy wszystko, co musieliśmy zrobić. Byliśmy perfekcyjni.

- Dowieźliśmy P1 i myślę, że Ferrari i całe Włochy są z nas dumne.

Sainz w pierwszym stincie i sporej części drugiego kontrolował swoje tempo, przestrzegając wytycznych inżyniera wyścigowego. Pytany przez Davida Coultharda o znaczenie strategii, Sainz odparł:

- Biorąc pod uwagę nasze ograniczenia związane ze zużyciem opon, chodziło o zarządzanie początkiem stintów i kontrolowanie czasów okrążeń na każdej mieszance. Samochód bezpieczeństwa zmusił nas do trochę wcześniejszego zjazdu niż zamierzaliśmy i zdawałem sobie sprawę, że to będzie długi przejazd na twardych oponach.

- Musiałem utrzymywać za sobą George'a i nie dać mu żadnej okazji, czy to w przypadku samochodu bezpieczeństwa, czy zjazdu po pośrednie. Wszystko zadziałało idealnie. Na końcu było blisko.

Hiszpan przyznał, że specjalnie chwilami odpuszczał, by jadący za nim Norris mógł mieć dostępny system DRS i bronić się przed nacierającymi Mercedesami. Dodał też, że pomimo zaciętej walki, miał w zapasie jeszcze trochę tempa i wszystko kontrolował.

- Daliśmy Lando trochę DRS, aby mu pomóc i ostatecznie mamy P1. Szczerze mówiąc, czułem, że mam wszystko pod kontrolą. Cały czas byłem przekonany, że mam wystarczającą przestrzeń i tempo, by robić, co chcę.

- Nie będę kłamał, oczywiście była presja. Wszyscy są blisko i nie możesz popełnić błędu. Jednak kontrolowałem sytuację. Mogłem tym zarządzać. To świetne uczucie. Jestem zachwycony.

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Sainz wygrywa po dramatycznej końcówce
Następny artykuł Norris podziękował Sainzowi

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska