Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Schumacher: Katastrofa wisi w powietrzu

Ralf Schumacher stwierdził, że strategia przygotowań do sezonu F1 2026, jaką obrało Ferrari skazuje zespół z Maranello na katastrofę.

Charles Leclerc, Ferrari, Lewis Hamilton, Ferrari

Charles Leclerc, Ferrari, Lewis Hamilton, Ferrari

Autor zdjęcia: Jade Gao- Getty Images

Schumacher uważa, że zespół opracowując oddzielne koncepcje rozwoju bolidu dla Lewisa Hamiltona i Charlesa Leclerca, skazuje się „katastrofę od samego początku”.

W zeszłym sezonie Ferrari zaprzestało rozwoju swojego SF-25 już w kwietniu, aby skupić się na sezonie 2026, w którym samochody będą wyposażone w całkiem nowe jednostki napędowe i mocno zmieniony pakiet aerodynamiczny.

To była frustrująca sytuacja dla obu kierowców, ponieważ Ferrari w miarę upływu sezonu coraz bardziej odstawało od konkurencji i zakończyło rywalizację na czwartym miejscu w klasyfikacji konstruktorów.

Wygląda na to, że opracowują dwa różne samochody - Ralf Schumacher

Zespół ma nadzieję, że tak wczesne skupienie zasobów na przygotowaniach nowego samochodu, przyniesie korzyści już w pierwszej części sezonu 2026, szczególnie, że Hamilton dąży do rekordowego, ósmego tytułu mistrza świata w swojej karierze, a Leclerc walczy o swoją pierwszą koronę.

Zajęcie czwartego miejsca w klasyfikacji konstruktorów w zeszłym roku oznacza jednak, że ​​Ferrari może poświęcić więcej czasu niż McLaren, Mercedes i Red Bull na testy aerodynamiki.

Czytaj również:

Jednak według Schumachera, Ferrari wybrało skomplikowaną drogę, ponieważ rozdzieliło prace nad rozwojem samochodu, tak aby zaspokoić oczekiwania Hamiltona i Leclerca.

- Jeśli chodzi o Ferrari, katastrofa wydaje się znów wisieć w powietrzu – powiedział w podcaście Backstage Boxengasse stacji Sky Deutschland.

- Wygląda na to, że opracowują dwa różne samochody. Pewnie jest tak dlatego, że Charles i Lewis mają zupełnie inne zdanie na ich temat. Jeśli tak jest, to grozi im katastrofa.

- Zawsze powtarzałem, że nie można rozwijać dwóch bolidów równolegle, a Fred Vasseur sam to potwierdził, więc wszystko wydaje się dalekie od ideału - zaznaczył.

Szef zespołu Ferrari wyjaśnił podejście zespołu do rozwoju bolidu F1 2026 podczas swojej konferencji prasowej pod koniec sezonu w zeszłym roku.

Francuz ujawnił, że Ferrari w styczniu wyjedzie na tor w Barcelonie z podstawowym pakietem bolidu „spec A” i skupi się na niezawodności, a dopiero w Bahrajnie, na kolejnych testach, sprawdzi osiągi. Vasseur jest przekonany, że taką taktykę obiorą także inne zespoły.

Lewis Hamilton,  Charles Leclerc, Ferrari

Lewis Hamilton, Charles Leclerc, Ferrari

Autor zdjęcia: Ferrari

- Myślę, że wszyscy to zrobią – powiedział. - Oznacza to, że pierwszym celem w takim cyklu jest niezawodność. Najpierw musimy wykręcić przebieg. Czego chcemy uniknąć w porównaniu z 2025 rokiem - sytuacji, w której na początku sezonu, po dyskwalifikacji, straciliśmy przebieg i punkty odniesienia, a potem musieliśmy wszystko nadrabiać.

- Nie jesteśmy przyzwyczajeni do dziewięciu dni testów. Przez ostatnie cztery czy pięć sezonów mieliśmy ich trzy. To jest zaleta, ale jednocześnie zupełnie inny program.

- To długi proces. Pierwszym priorytetem w Barcelonie będzie wykręcenie kilometrów, zrozumienie niezawodności samochodu, tego, gdzie musimy się poprawić i na co musimy reagować, ponieważ jeśli zrozumiesz coś dopiero w Bahrajnie, nie będziesz mieć czasu, aby zareagować przed Australią.

Scuderia zaprezentuje swój bolid F1 2026 23 stycznia, a następnie wykona jazdę próbną na prywatnym torze testowym zespołu we Fiorano. Vasseur ujawnił, że zespół będzie pracował nad bolidem, aż do nocy poprzedzającej premierę.

- Z pewnością będzie to intensywny okres, ponieważ zakończymy montaż bolidu dzień przed premierą – dodał.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Ocon: Musimy o wszystkim zapomnieć
Następny artykuł Bez Astona Martina bezpieczniej?

Najciekawsze komentarze

Najnowsze wiadomości