Schumacher zły na zespół

Mick Schumacher uznał, że jego walka z Lewisem Hamiltonem w sprincie Grand Prix Austrii „nie powinna mieć miejsca”, ponieważ należało, aby Haas wcześniej pozwolił mu na wyprzedzenie partnera - Kevina Magnussena.

Mick Schumacher, Haas VF-22, battles with Lewis Hamilton, Mercedes W13

W początkowej fazie sobotniego sprintu na torze Red Bull Ring, reprezentanci Haasa podążali blisko siebie, na siódmej i ósmej pozycji.

Gdy w drugiej połowie wyścigu Lewis Hamilton dopadł ich w swoim Mercedesie, Schumacher był zmuszony do defensywnej jazdy, przez kilka okrążeń próbując utrzymać się na ósmym miejscu.

W tym czasie wyślizgnął się z zasięgu DRS Magnussena i poprosił zespół o spowolnienie Duńczyka, aby znów mieścił się w sekundzie za partnerem co ułatwiałoby mu obronę przed Hamiltonem. Było już jednak na to za późno i Niemiec nie dał rady dłużej opierać się Lewisowi.

Po zajęciu dziewiątego miejsca wskazał, że Haas powinien zamienić ich pozycjami na wcześniejszym etapie zawodów, ponieważ czuł, że tego dnia był zdecydowanie szybszy od Magnussena.

- Powinniśmy o tym wszystkim porozmawiać - mówił Schumacher. - Owszem, pojedynek z Lewisem sprawił mi przyjemność, ale muszę podkreślić, że w ogóle nie powinno do niego dojść. Mam na myśli, że w pewnym stopniu byłem szybszy od Magnussena.

Podsumowanie sprintu GP Austrii:

Zapytany, czy zespół powinien ich zamienić pozycjami, 23-latek przytaknął.

Wierzy również, że ochronił Magnussena przed dalszymi atakami Hamiltona. Natomiast gdyby podążał przed kolegą, dałby radę dogonić Estebana Ocona będącego na szóstej pozycji.

- Sądzę, że miałem tempo, które pozwalało mi na jazdę z przodu - uznał. - Musimy to przedyskutować. Chcę zrozumieć, dlaczego nie zdecydowano o zamianie pozycji, gdyż czuję iż mogłem zaatakować Estebana.

- W pewnym stopniu uratowałem też Kevina przed Lewisem. Miałem nadzieję, że trochę zwolni. Jednak tego nie zrobił i zostałem bez możliwości aktywowania za nim DRS będąc tym samym bardziej podatnym na ataki Hamiltona - przekazał.

Magnussen tym czasem przyznał, że był bardzo zadowolony z wyścigu.

- Nie wiem, co ci powiedział Mick, ale to był dla nas wspaniały dzień, zdobyliśmy punkty, a w niedzielę wystartujemy z siódmego i dziewiątego pola. Myślę, że nie ma się co denerwować - powiedział Duńczyk.

Czytaj również:

 

akcje
komentarze

Vettel nabroił na odprawie

Ferrari bez bratobójczych pojedynków Sainza i Leclerca

Zaprenumeruj