Sukces i rozczarowanie Sainza

Carlos Sainz, choć osiągnął podczas Grand Prix Włoch najlepszy rezultat w karierze, przyznał, że towarzyszy mu również rozczarowanie.

Sukces i rozczarowanie Sainza

Sainz wprowadził McLarena do drugiego rzędu na starcie. Hiszpan świetnie ruszył i kosztem Valtteriego Bottasa awansował na pozycję wicelidera. Gdy okazało się, że Lewis Hamilton otrzyma karę, 26-latek powinien był przejąć prowadzenie.

Wyścig został jednak zatrzymany po poważnym wypadku Charlesa Leclerca. Dzięki temu bezpośredni rywale Sainza, którzy wcześniej nie zjechali do alei serwisowej, „bezkarnie” otrzymali nowe opony podczas wymuszonej przerwy.

Po restarcie Sainz przebił się na drugą pozycję, ale nie zdołał wyprzedzić lidera, Pierre’a Gasly’ego. Kierowca AlphaTauri obronił premierowe zwycięstwo, a Hiszpan w radiowym komunikacie żałował, że nie było jeszcze jednego okrążenia.

- To niesamowite. Jestem w połowie rozczarowany, ponieważ wcześniej nikt by nie uwierzył, że będę dziś walczył o zwycięstwo - komentował później Sainz. - Byliśmy bardzo, bardzo blisko, ale z drugiej strony, gdyby wyścig był „normalny”, bylibyśmy na P2 za Lewisem. Tempo mieliśmy bardzo dobre.

Madrytczyk nie ukrywał również zdenerwowania przepisami pozwalającymi na zmianę opon przy czerwonej fladze i zatrzymanym wyścigu.

- Cholerni szczęściarze - mówił Sainz przed radio. - Czemu dali czerwoną flagę? Niech pozwolą nam się ścigać.

Po wyścigu dodał: - Nie spodziewaliśmy się, że będziemy tak silni. Szczególnie zaskoczony byłem faktem, że nikt z tych za nami nie był w stanie nas wyprzedzić. Wypracowałem sobie 5-sekundową przewagę, która dała mi bufor przed pit stopem.

- Potem pojawił się samochód bezpieczeństwa i straciłem to, co tak ciężko wypracowałem. Szybko zdałem sobie sprawę, że Lewis dostanie karę i będę wirtualnym liderem ze świeżym kompletem opon. Pokazali jednak czerwoną flagę. Był to rollercoaster emocji. Spadłem na szóste miejsce, mając takie same lub trochę bardziej zużyte ogumienie niż ci przede mną. Trochę złości i trochę rozczarowania - podsumował Carlos Sainz.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Okolicznościowe malowanie Ferrari

Poprzedni artykuł

Okolicznościowe malowanie Ferrari

Następny artykuł

Norris krytykuje przepisy

Norris krytykuje przepisy
Załaduj komentarze