Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska

Surowo potraktowano Masiego

Christian Horner, szef Red Bull Racing, przyznał, że FIA surowo obeszła się z Michaelem Masim, dymisjonując go ze stanowiska dyrektora wyścigowego Formuły 1.

The Safety Car Lewis Hamilton, Mercedes W12, Lando Norris, McLaren MCL35M, Fernando Alonso, Alpine A521, the rest of the field

Autor zdjęcia: Sam Bloxham / Motorsport Images

Masi był na cenzurowanym od czasu finału minionego sezonu. W końcowych minutach Grand Prix Abu Zabi podjął kilka - zdaniem niektórych kontrowersyjnych - decyzji, które odmieniły nie tylko losy wyścigu, ale i tytułu.

W czwartek FIA słowami nowego prezydenta Mohammeda Ben Sulayema poinformowała, że w strukturze zarządzającej wyścigami zajdą duże zmiany. Masi stracił posadę, a w jego roli zmieniać się będą: Eduardo Freitas i Niels Wittich. Jako starszy doradca pomagać im będzie Herbie Blash. Masi pozostanie w szeregach federacji, ale zakres jego obowiązków nie jest obecnie znany.

Ponadto zapowiedziano stworzenie zdalnego pokoju sędziowskiego, wspierającego dowodzącego wyścigiem na zasadach znanego z piłki nożnej VARu. Ograniczono również komunikację między zespołami i dyrektorem wyścigowym.

Horner, pytany o dymisję Masiego, przyznał, że presja z tym związana była zupełnie niepotrzebna. Poparł natomiast kierunek zmian, zwłaszcza wprowadzenie zdalnej pomocy.

- Trudno powiedzieć - przyznał Horner w rozmowie z serwisem talkSPORT. - To sprawa FIA. Myślę, że potraktowano go surowo. Uważam, że nie miał łatwo w zeszłym roku. Z kolei my czuliśmy, iż wiele decyzji podjęto przeciwko nam.

- Kiedy popatrzysz, co on miał do dyspozycji jeśli chodzi o zasoby, a co mają zespoły, różnica jest ogromna. Dobrze jest słyszeć, że wprowadzają rzeczy takie, jak VAR oraz jednego z najbardziej doświadczonych gości, jakim jest Herbie Blash.

- Wydaje mi się jednak, że naciski, by usunąć Michaela były bardzo duże, a to nie w porządku. To moje osobiste odczucia.

W podobnym tonie wypowiedział się Fernando Alonso. Hiszpan uważa, że w końcówce rywalizacji na Yas Marina Circuit nie wydarzyło się nic złego.

- Każdy ma swoją opinię, ale według mnie to był normalny wyścig - powiedział na antenie telewizji RTL. - Tak, zapadła tam jedna konkretna decyzja, ale nikt nie ma wpływu na pojawienie się samochodu bezpieczeństwa.

- Rozdmuchano to, ponieważ był to ostatni wyścig sezonu. Gdyby to był trzeci, nikt by o tym nie pamiętał. Tym razem był to finałowy wyścig i dwa okrążenia do końca. Według mnie nic złego się tam nie stało.

Czytaj również:

Bądź częścią społeczności Motorsport.com

Dołącz do rozmowy
Poprzedni artykuł Mercedes nie miał kierowcy numer jeden
Następny artykuł W Barcelonie pojeżdżą po mokrym

Najciekawsze komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Może chcesz napisać pierwszy?

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska