Formuła 1
29 sie
-
01 wrz
Wydarzenie zakończone
05 wrz
-
08 wrz
Wydarzenie zakończone
19 wrz
-
22 wrz
Wydarzenie zakończone
26 wrz
-
29 wrz
Wydarzenie zakończone
10 paź
-
13 paź
Wydarzenie zakończone
14 lis
-
17 lis
FP1 za
26 dni
28 lis
-
01 gru
FP1 za
40 dni
Zobacz pełną wersję:

To nie Red Bull wskazuje na Ferrari

akcje
komentarze
To nie Red Bull wskazuje na Ferrari
Autor:
18 wrz 2019, 08:36

Dr Helmut Marko zaprzeczył, że to Red Bull naciska na FIA, aby federacja sprawdziła legalność rozwiązań zastosowanych w jednostce napędowej F1 ekipy Ferrari.

Szef Red Bull Racing - Christian Horner mówił niedawno dla Auto Motor und Sport: - Wysłaliśmy szereg pytań do FIA, ale nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi.

Na padoku krążą w tej kwestii różne teorie. Jedna z nich sugeruje, że Ferrari uzyskuje z akumulatorów do zasilenia swojego napędu 160, a nie 120 kilowatów energii. Inna głosi, że w silniku magazynowane jest paliwo i dopiero wykorzystywane w najważniejszych momentach. Trzecia plotka to powracający temat spalania dodatkowego oleju.

- Musieli wymyślić coś bardzo sprytnego - cytuje swojego rozmówcę Auto Motor und Sport. - Jeśli to jednak okaże się zgodne z przepisami, to czapki z głów.

W każdym razie Marko przyznaje, że przewaga Ferrari w zakresie mocy silnika jest znaczna.

- Mówimy o jakichś 40 kW (54 KM) przekazał Marko dla Auto Bild. - Jednak to dotyczy tylko pojedynczego okrążenia. Szczególnie w kwalifikacjach, w Spa i Monzy, różnica w prędkości była wyraźnie widoczna.

To jednak nie Red Bull jest siłą napędową oskarżeń pod adresem włoskiego producenta.

- To nie my wskazujemy palcem na Ferrari. To Renault i Mercedes - przekazał.

Delegat techniczny FIA - Jo Bauer mówił ostatnio o rozwiązaniach technicznych Ferrari: - Jak dotąd wszystko jest zgodne z przepisami.

Czytaj również:

 

Następny artykuł
Fabryczne Audi nie dla Kubicy

Poprzedni artykuł

Fabryczne Audi nie dla Kubicy

Następny artykuł

Ocon nie pojeździ w Abu Zabi

Ocon nie pojeździ w Abu Zabi
Załaduj komentarze

O tym artykule

Serie Formuła 1
Autor Marcin Wyrzykowski