Vandoorne: Alonso zawsze dostawał wszystko, czego chciał

Stoffel Vandoorne, były kierowca F1, przyznał, że nie miał nigdy prywatnych zatargów z Fernando Alonso, choć Hiszpan zawsze otrzymywał od McLarena wszystko, czego tylko chciał.

Vandoorne: Alonso zawsze dostawał wszystko, czego chciał

Vandoorne zadebiutował w Formule 1 w 2016 roku. Belg wystąpił w Grand Prix Bahrajnu, zastępując kontuzjowanego Fernando Alonso. Urodzony w Kortrijk kierowca dojechał na dziesiątym miejscu i zapisał na swoje konto pierwszy punkt w karierze.

W 2017 roku Vandoorne awansował do roli podstawowego kierowcy McLarena, mając u boku Alonso. W swoim pierwszym pełnym sezonie w najważniejszej wyścigowej serii świata Belg spisał się przyzwoicie. Zdobył trzynaście punktów, jedynie cztery mniej niż dużo bardziej doświadczony kolega i reprezentował ekipę z Woking także w kolejnych mistrzostwach.

Po zakończeniu rywalizacji w 2018 roku Vandoorne, podobnie jak i Alonso, pożegnał się z zespołem McLarena. Hiszpan został jednak związany z brytyjską marką jako jej ambasador. Bierze także udział w projekcie IndyCar. Vandoorne przyznaje, że nie jest tym zaskoczony.

- Nigdy nie miałem z nim żadnych problemów, ale zawsze dostawał wszystko, czego zapragnął - powiedział 27-latek w rozmowie z belgijskim magazynem Sport/Voetbalmagazine.

- W zespole zawsze były dwie, trzy odpowiednio „umocowane” osoby, które upewniały się, że wszystko przebiega dokładnie tak, jak życzył sobie tego Fernando. Ekipa przekazywała mu pełne wsparcie i moc. A każdy kierowca skorzystałby z dodatkowych udogodnień, aby prezentować się lepiej niż zespołowy partner.

- „Na papierze” nigdy nie dojechałem przed nim, ale zawsze byłem bardzo blisko, tuż za jego plecami. Zespół nigdy mi nie zabronił finiszować przed nim, ale prosili mnie w czasie wyścigów, bym go przepuścił. Niemal zawsze tak robili.

Vandoorne rywalizuje obecnie w Formule E w barwach nowo powstałego, fabrycznego zespołu Mercedesa. Podczas inaugurującego sezon weekendu w Rijadzie dwukrotnie zajął trzecie miejsce.

Belg przyznaje, że Formuła E jest miejscem, w którym można całkowicie skupić się na rywalizacji, w przeciwieństwie do nieco upolitycznionego świata F1.

- To trochę fałszywy świat, w którym wszyscy niby się dobrze dogadują, ale bronią głównie swoich interesów. W Formule E, Le Mans czy WEC chodzi wyłącznie o rywalizację. Przyjeżdżasz na zawody by się ścigać, a nie uprawiać politykę - podsumował Stoffel Vandoorne.

akcje
komentarze
Satysfakcja Sainza
Poprzedni artykuł

Satysfakcja Sainza

Następny artykuł

W starciach partnerów zawsze przegrywa zespół

W starciach partnerów zawsze przegrywa zespół
Załaduj komentarze