Max Verstappen w idealnym momencie odnalazł tempo na jednym okrążeniu i wywalczył pole position do ostatniego wyścigu sezonu na Yas Marina.
Holender, który do zdobycia mistrzowskiego tytułu potrzebuje nie tylko zwycięstwa, ale i odrobiny szczęścia w wynikach rywali, zaprezentował się w sobotni wieczór znacznie lepiej niż w treningach i wyciągnął z Red Bulla wszystko to, co mógł.
I jak to u Verstappena – komentarze po sesji były równie bezpośrednie co jego styl jazdy.
- W kwalifikacjach wszystko było bardziej spójne niż przez resztę weekendu - rozpoczął swoją wypowiedź czterokrotny mistrz świata.
- W treningach wciąż nam czegoś brakowało, ale zmiany, które wprowadziliśmy przed nocą, naprawdę pomogły. Krok po kroku dokładałem do tego tempo.
Verstappen zwrócił też uwagę na różnicę między przejazdami w Q2 i Q3, podkreślając, jak dużą przewagę dawały świeże opony.
- Byłem zaskoczony, ile tak naprawdę dawał komplet nowych opon. Do tego Yuki dał mi cień aerodynamiczny na pierwszym okrążeniu – bardzo miły gest, biorąc pod uwagę, że sam zrezygnował z jednego kółka. To też miało znaczenie.
- Nie byłem pewien, czy uda mi się poprawić rezultat po tym, co dostałem od Yuki'ego, ale znalazłem trochę czasu w zakrętach. To wystarczyło. Na jednym okrążeniu nasze tempo wygląda dobrze.
Gorzej sprawa wygląda z tempem na długich przejazdach, choć Verstappen starał się nie dramatyzować.
- Przejechałem wiele okrążeń podczas drugiego treningu. Staraliśmy się przygotować najlepiej, jak to możliwe. Prawdopodobnie czuję się całkiem dobrze z tempem wyścigowym, ale oczywiście zobaczymy, czy to wystarczy.
Holender został zapytany o kwestię potencjalnych manewrów taktycznych – odwieczny temat w kontekście walki o mistrzostwo. Dziennikarze sięgnęli nawet do 2016 roku, gdy Lewis Hamilton próbował spowolnić Nico Rosberga, licząc na zmieszanie go z rywalami. Verstappen zgasił szybko tę sugestię.
- To kompletnie inne czasy. Inny tor, inne samochody. Kiedyś łatwiej było kogoś przydusić, bo opony przegrzewały się od samego siedzenia za rywalem.
- Pamiętam sesje w 2016, gdzie nie mogłeś jechać na pełnym gazie w pierwszym sektorze, żeby nie zabić opon na końcu okrążenia. Teraz podciąganie daje lepsze efekty, trudniej manipulować tempem.
Verstappen pod koniec swojej wypowiedzi dał rywalom do zrozumienia, że nie zamierza ułatwiać im pracy i pojedzie „all-in” na początku wyścigu.
- Wyłożę wszystko na stół. Nie mam nic do stracenia. Jeśli trzeba będzie się bronić, to będę bronił. Jeśli atakować, to zaatakuję. Co może pójść nie tak? Mogę skończyć drugi, trzeci… albo wygrać. To byłoby fantastyczne.
Zapytany o rozważanie scenariuszy dotyczących tytułu, odparł z rozbrajającą ironią: - Możesz gadać o strategii dwie godziny, a po jednym okrążeniu i tak wszystko wyrzucasz do kosza. Więc nie, nie będę dziś analizować matematyki do zdobycia mistrzostwa - zakończył.
Verstappen ruszy do wyścigu z pierwszego pola, mając obok siebie Norrisa i za sobą Piastriego – dwóch kierowców, którzy równie chętnie przejmą od niego mistrzowski tron. Decydujące będzie pierwsze okrążenie oraz strategia.
Zawodnicy McLarena nie mogą sobie pozwolić na utknięcie za innymi kierowcami, co kiedyś zdarzyło się m.in. obecnemu w stawce Fernando Alonso. Hiszpan w 2010 roku na torze Yas Marina utknął za Witalijem Pietrowem i dojechał na siódmym miejscu, oddając tytuł w ręce wygrywającego Sebastiana Vettela - notabene również kierowcę Red Bulla.
Max Verstappen, Red Bull Racing
Autor zdjęcia: Zak Mauger / LAT Images via Getty Images
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy