Vettel kibicował Schumacherowi

Sebastian Vettel przyznał, że w końcówce Grand Prix Wielkiej Brytanii ze wszystkich sił dopingował Micka Schumachera, który walczył z Maxem Verstappenem.

Vettel kibicował Schumacherowi

Vettel, który nie ukrywa, że jego młodzieńczym idolem był Michael Schumacher, pełni poniekąd rolę mentora dla syna utytułowanego kierowcy - Micka.

23-latek zadebiutował w F1 w ubiegłym roku i aż do tegorocznego Grand Prix Wielkiej Brytanii pozostawał bez punktów. Co więcej, kilka wypadków sprawiło, że jego pozycja w stawce królowej motorsportu zaczęła być zagrożona.

Na Silverstone Schumacher ruszał do wyścigu dopiero z dziewiętnastego pola. Jednak Haas dokonywał słusznych wyborów w odpowiednim czasie, a sam kierowca nie popełniał błędów. Dzięki temu udało się wjechać do upragnionej, punktowanej dziesiątki, a w samej końcówce Schumacher walczył zaciekle z Verstappenem o siódmą lokatę.

Czytaj również:

Walkę tę obserwował z tyłu Vettel i jak sam przyznaje, za kierownicą krzyczał, by Schumacher naciskał mistrza świata.

- Cieszę się z jego powodu - powiedział Vettel na antenie ESPN. - Widziałem, co się stało i wiedziałem, że zmniejsza dystans. Krzyczałem w samochodzie: Dawaj Mick, dawaj!

- Już od dłuższego czasu zasługiwał na dobry wynik i wreszcie mu się udało. Myślałem, że może go dogonię pod koniec, ale obaj byli za szybcy. Fajnie było jednak obserwować, jak próbują sobie to wydrzeć za każdym razem, gdy wchodzili w zakręt numer 15.

Pochwały pod adresem Schumachera przekazał również Verstappen.

- Mój samochód trochę niedomagał. Wiedziałem też, że Mick bardzo chce tego siódmego miejsca. Było zabawnie.

- Oczywiście, pozycja mnie może nie cieszyła, ale czasem trzeba docenić również walkę. Sądzę, że to był dobry pojedynek. On wiedział, że musi chwilami odpuścić, inaczej obaj odpadniemy. Na szczęście był wystarczająco rozsądny.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Wypadek Zhou a limit pensji
Poprzedni artykuł

Wypadek Zhou a limit pensji

Następny artykuł

Ferrari rozumie odmowę Sainza

Ferrari rozumie odmowę Sainza