W 2022 roku będzie inaczej

Carlos Sainz przyznał, że kierowcy Formuły 1 coraz częściej wymieniają się opiniami na temat przyszłorocznych samochodów, przygotowywanych w oparciu o znacznie zmienione przepisy.

W 2022 roku będzie inaczej

Sezon 2022 rozpocznie techniczną rewolucję w Formule 1. Istotnie zmodyfikowane samochody mają umożliwić bliższą jazdą jeden za drugim i tym samym poprawić rywalizację oraz widowisko na torze.

Prace nad nowymi konstrukcjami trwają w zaciszach fabryk oraz symulatorach. Jako pierwszy głos zabrał Lando Norris, mówiąc, iż analizy pokazują, że prowadzenie zmodyfikowanych samochodów „nie będzie tak przyjemne jak obecnych”.

Pytany czy podziela pogląd kierowcy McLarena, Sainz w specjalnej rozmowie z Motorsport.com przyznał: - To jest pytanie za milion dolarów i już krąży po padoku.

- My wiemy, jak zachowuje się nasz samochód, a kierowcy zaczynają pytać się nawzajem: „co z twoim?”. Wydaje mi się, że cały padok i wszyscy kierowcy powoli zdają sobie sprawę, iż będzie zupełnie inaczej niż dotychczas, daleko od odczuć z obecnych samochodów.

Główne zmiany zajdą w obszarze aerodynamiki. Docisk w dużej mierze zależny będzie od powracającego do F1 efektu przypowierzchniowego.

- To będzie duża zmiana i powoli zaczynamy się z nią oswajać. I tak właśnie spekuluje się w padoku, choć tak naprawdę wiele konkretnego się nie mówi. Nie możemy o tym rozmawiać.

Sainz przyznał, że spędził już w symulatorze wiele godzin, a prace trwają od początku roku. Dla Ferrari to szansa na powrót do ścisłej czołówki po kompletnie nieudanym sezonie 2020 i tylko trochę lepszej obecnej kampanii.

- Jeździłem [w symulatorze] już w styczniu lub w lutym i takich sesji było już kilka. Ostatnia w zeszłym tygodniu. Ponadto po testach z Pirelli postaraliśmy się, by ten czynnik również wziąć pod uwagę. Już wiele zrobiono przy projekcie na 2022 rok. Cała fabryka pracuje bardzo mocno. Postrzegamy to jako świetną okazję dla Ferrari.

- Czy będziemy w stanie wygrywać? To inne pytanie. Jednak woli i włożonego wysiłku na pewno nie zabraknie, również ze strony kierowcy, ponieważ spędziłem w symulatorze już kilka dobrych godzin - zakończył Carlos Sainz.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Więcej F1 w Stanach Zjednoczonych?
Poprzedni artykuł

Więcej F1 w Stanach Zjednoczonych?

Następny artykuł

Sydney też chce Formułę 1

Sydney też chce Formułę 1
Załaduj komentarze