W Formule 1 nie było nudno

Zak Brown stwierdził, że pomimo dominacji Maxa Verstappena i Red Bulla, zakończony niedawno sezon Formuły 1 nie był nudny.

W Formule 1 nie było nudno

Verstappen bez większego wysiłku obronił tytuł, wygrywając aż piętnaście razy i ustanawiając nowy rekord w największej liczbie zwycięstw w jednym sezonie. Dwa triumfy dorzucił Sergio Perez i Red Bull Racing mógł cieszyć się z pierwszego lauru wśród konstruktorów od 2013 roku.

Pomimo wyraźnych zwycięzców w obu klasyfikacjach, Brown zauważa, że zainteresowanie Formułą 1 ze strony kibiców było bardzo duże, a rewolucja techniczna istotnie zmieniająca konstrukcję samochodów oraz mająca poprawić widowisko na torze zakończyła się sukcesem.

- Wygląda na to, że wyścigi były dużo ciekawsze - powiedział dyrektor generalny McLarena. - Wydaje się, że na początku wszyscy się martwili, że samochody będą wyglądały tak samo. A tak z pewnością nie było. Jest bardzo dużo różnych koncepcji.

- Nowe przepisy zwykle wymagają jeszcze dopracowania, ale sądzę, że zrobiliśmy to nieźle. A tegoroczne wyścigi były bardzo ekscytujące. Biorąc pod uwagę dominację Verstappena, nie sądzę, by był to nudny sezon, chociaż na papierze może na taki wyglądać. Wszystkie wyścigi były bardzo ciekawe.

Rywalizacja była ciekawsza, jednak statystyki wskazują, że cel związany z wyrównaniem sił w stawce nie został do końca osiągnięty. Na 22 wyścigi tylko raz w składzie podium znalazł się kierowca spoza wielkiej trójki zespołów - Lando Norris z McLarena był trzeci w Grand Prix Emilii-Romanii.

Brown zdaje sobie sprawę, że to za mało, ale jednocześnie dostrzega plusy w tym, jak ekipa McLarena spisywała się w minionym sezonie.

- Było sporo nauki. Wiele wzlotów i upadków. Nie byliśmy tak konkurencyjni jak rok temu, ale uważam, że teraz staliśmy się lepszym zespołem. Działamy sprawniej.

- Nasze pit stopy też są lepsze. Powzięliśmy pewne inwestycje, które są na ukończeniu. Sporo się nauczyliśmy. Jest ekscytacja przed kolejnym sezonem.

Czytaj również:

 

akcje
komentarze

Sprawiedliwa kara dla Red Bulla

Silnik Ferrari będzie „bombą”