W McLarenie chwalą Alonso

Zak Brown, dyrektor generalny McLarena, uważa, że wracający do stawki Fernando Alonso będzie trudnym do pokonania rywalem.

W McLarenie chwalą Alonso

Alonso wraca do Formuły 1 po dwóch latach przerwy. Hiszpan opuścił stawkę pod koniec 2018 roku po czterech mało udanych sezonach w barwach McLarena. Rozstanie nie nastąpiło w najprzyjemniejszych okolicznościach, słowa o silniku z GP2, wypowiedziane przez kierowcę na początku współpracy, do dziś są wspominane.

Jednak Brown, który u schyłku 2016 roku został dyrektorem generalnym Grupy McLaren, dobrze wspomina czasy pracy z dwukrotnym mistrzem świata i uważa, że Alonso będzie w przyszłym sezonie wymagającym rywalem.

- Bardzo podobała mi się współpraca z nim - powiedział Brown w rozmowie z Peterem Windsorem. - Łączą nas bardzo dobre relacje. Niestety, akurat na torze przeżyliśmy razem więcej złych momentów niż dobrych. Natomiast nigdy nie odczułem zachowań, o jakich mówi jego reputacja. Wszyscy powtarzali, że trudno się z nim dogadać, a ja uważam, iż praca z nim była dość łatwa.

- Jego etyka pracy i inteligencja nie mają sobie równych i myślę, że w Renault [Alpine] będzie bardzo poważnym rywalem. Z pewnością jest najlepszym i najbardziej wszechstronnym kierowcą, z jakim pracowałem podczas swojej krótkiej obecności w Formule 1. Uważam, że prędkość zachował, więc będzie gościem trudnym do pokonania na torze.

Brown w trakcie rozmowy wrócił również do wspólnych występów w Indianapolis 500, legendarnym amerykańskich wyścigu, bez wygrania którego Alonso nie może skompletować nieoficjalnej Potrójnej Korony w sportach motorowych.

- Nie wiem czy to dzięki temu, że kiedyś sam jeździłem i umiem wczuć się w rolę kierowcy, ale przez trzy lata nie było między nami żadnych spięć. On dawał z siebie wszystko na każdym okrążeniu, niezależnie czy walczył o siedemnaste, czy siódme miejsce.

- Jest absolutnym profesjonalistą. Udział w Indianapolis 500 w 2017 roku był niesamowity. Myślę, że zaszokowaliśmy wtedy świat, a on prowadził przez 27 okrążeń, więc był to wspaniały moment. Skończyło się łzami z powodu awarii silnika. Rok 2019 był z kolei katastrofą, ale on zachował się jak profesjonalista.

- Pozwoliłem mu wziąć udział w Le Mans, które wygrał, pojechaliśmy razem na Daytonę, więc nasze relacje są bardzo dobre i mam do niego wiele szacunku - zakończył Zak Brown.

Czytaj również:

akcje
komentarze
Silnik nie jest jedynym problemem Ferrari

Poprzedni artykuł

Silnik nie jest jedynym problemem Ferrari

Następny artykuł

Formuła 1 wierna hybrydom

Formuła 1 wierna hybrydom
Załaduj komentarze