George Russell wygrał zeszłoroczne Grand Prix Las Vegas, startując z pole position, ale jego zespół nie liczy na podobny wynik w tym roku.
Pomimo, że nadchodząca runda odbędzie się w światowej stolicy ruletki, Mercedes nie chce się zakładać o powtórkę zeszłorocznego wyniku, kiedy George Russell i Lewis Hamilton nie tylko kontrolowali wyścig, ale także zostawili faworytów mistrzostw daleko w tyle.
- Myślę, że powinniśmy mieć dokładnie ten sam samochód, który mieliśmy w zeszłym roku i nic w nim nie zmieniać, ale niestety już tak nie jest - powiedział szef zespołu, Toto Wolff.
- Musimy więc bardzo dokładnie przeanalizować, jaka jest temperatura otoczenia w Las Vegas i jakiego samochodu potrzebujemy na ten wyścig. Dopiero wtedy możemy spróbować powtórzyć ten wynik, w co jednak wątpię.
Na zmniejszenie pewności siebie Mercedesa wpływa kilka czynników. W zeszłym roku gładkość nawierzchni toru i niskie temperatury otoczenia podczas pustynnej nocy w połowie listopada (14°C po zmroku) sprzyjały charakterystyce bolidu W15.
W erze efektu przyziemnego Mercedes zmagał się ze znalezieniem odpowiedniej równowagi w zakresie elastyczności zawieszenia, szczególnie z tyłu, dlatego jego samochody generalnie najlepiej radziły sobie na mniej wyboistych torach i przy niższych temperaturach otoczenia, dzięki czemu opony nie mają tendencji do przegrzewania się.
W Las Vegas wieczorem temperatury utrzymują się na optymalnym poziomie, a długie proste zapobiegają się przegrzewaniu opon. Jednak w tym roku jeden z czynników ulegnie zmianie, ponieważ start wyścigu odbędzie się dwie godziny wcześniej: o 20:00 czasu lokalnego, a nie o 22:00.
- Trudno jest jednoznacznie przewidzieć, jak będzie w tym roku – powiedział zastępca dyrektora technicznego, Simone Resta, w filmie podsumowującym wyścig w Brazylii.
George Russell, Mercedes F1 W15
Autor zdjęcia: Mercedes AMG
- Do każdego wyścigu podchodzimy zmotywowani jak zawsze i staramy się przygotować jak najlepiej. Kierowcy są bardzo pozytywnie nastawieni, a my postaramy się zmaksymalizować nasze osiągi.
Mercedes wprowadził fundamentalne zmiany w tegorocznym modelu W16, chcąc wyeliminować problemy w wolnych zakrętach, gdzie poprzednie bolidy miały tendencję do podsterowności, oraz wygenerować większy docisk przy nieco wyższym prześwicie.
Poprawki jednak nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Nowa geometria tylnego zawieszenia, po raz pierwszy testowana w Imoli, pod koniec lata ustąpiła miejsca starszemu, ale sprawdzonemu rozwiązaniu. Poza tym zakres osiągów W16 różni się na tyle od zeszłorocznego bolidu, że Mercedes nie jest pewien, co będzie mocną stroną jego samochodu w Las Vegas.
- Nie chcę opierać naszych oczekiwań na wynikach z zeszłego roku – kontynuował Wolff. – Na przykład w Brazylii w tym roku byliśmy konkurencyjni, a w zeszłym poradziliśmy sobie przeciętnie.
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.
Czytanie i publikowanie komentarzy