Wątpliwości w Ferrari

Mattia Binotto stwierdził, że ma wątpliwości czy nawet bez strategicznej wpadki zespół Ferrari miał szansę na zwycięstwo w Grand Prix Węgier.

Wątpliwości w Ferrari

Przed weekendem na Hungaroringu Ferrari stawiane było w roli jasnego faworyta. Nawet w obozie Scuderii zapowiadano nie tyle zwycięstwo, co dublet.

Piątkowe treningi potwierdziły tempo Ferrari, które jednak w dalszej części weekendu spadło podobnie jak temperatury na Węgrzech.

Ruszający z trzeciego pola Charles Leclerc prowadził w połowie dystansu, ale wbrew swojej woli otrzymał na trzeci stint twarde opony i osunął się na szóstą pozycję. Tempo odstające od najlepszych prezentował również Carlos Sainz. Hiszpan zakończył rywalizację tuż za podium.

Chociaż po wyścigu Binotto przyznał, że sięgnięcie po twardą mieszankę było błędem, dodał, iż szanse na zwycięstwo i bez tego wyglądały na niewielkie.

- Nie wydaje mi się - odpowiedział Włoch, pytany czy Ferrari mogło wygrać na Hungaroringu. - To czego nam brakowało, to tempo i prędkość. Nie sądzę, abyśmy mogli dziś wygrać, ale powodów nie znam.

- Pierwszy raz w tych dotychczasowych trzynastu wyścigach nie mieliśmy tempa, by wygrać. Musimy to przeanalizować pod kątem osiągów. Jestem pewien, że to zrozumiemy, tak samo to, czemu opony nie pracowały właściwie.

Zaskoczenia drastycznym spadkiem osiągów nie ukrywał również Carlos Sainz.

- Jeśli popatrzymy na piątkowe tempo, powinien to być łatwy dublet - przyznał Hiszpan. - Jednak dzisiaj walczyłem na każdym okrążeniu. Zupełny brak balansu.

- Nie mogłem cisnąć. Miałem sporo problemów z utrzymaniem samochodu i nie jestem zaskoczony czwartym miejscem, ponieważ wyczucie było dość słabe.

Zwycięzca jednego grand prix w Formule 1 dodał, że to nie strategia, a tempo było głównym problemem Ferrari.

- Kiedy porówna się moje tempo na miękkich z tempem Lewisa, jasne jest, że przeszliśmy z bycia szybszymi w piątek do bycia wolniejszymi dzisiaj. Koniec końców, zjeżdżaliśmy wcześniej, ponieważ kończyły nam się „przody”. Tempo może nie było złe, ale tylko przez piętnaście okrążeń. Później następowała degradacja. Musimy przeanalizować czemu te temperatury tak na nas wpłynęły.

- W piątek jeździłem „flat-out” i takiej degradacji nie było. Dzisiaj nie mogłem cisnąć, a opony na przodzie niszczyły się jak szalone.

- U mnie chodziło o tempo. Nie wiem, jak było z drugim samochodem. W tych temperaturach osiągi strasznie się zmieniły. Nie spodziewałem się tego.

Czytaj również:
akcje
komentarze
Silne Ferrari niepotrzebne Red Bullowi
Poprzedni artykuł

Silne Ferrari niepotrzebne Red Bullowi

Następny artykuł

Szalenie opanowana pani strateg

Szalenie opanowana pani strateg