Wielkie szczęście Verstappena

Max Verstappen w dramatycznych okolicznościach i ze sporym udziałem szczęścia wygrał Grand Prix Abu Zabi, zdobywając jednocześnie mistrzowski tytuł.

Wielkie szczęście Verstappena

Jeszcze pięć okrążeń przed końcem wyścigu na Yas Marina Circuit wydawało się, że nikt i nic nie odbierze Lewisowi Hamiltonowi kolejnego mistrzowskiego tytułu. Jednak wtedy rozbił się Nicholas Latifi, jadący Williamsem, napędzanym silnikiem Mercedesa.

Dyrekcja wyścigu zarządziła neutralizację za samochodem bezpieczeństwa. Red Bull Racing postanowił ściągnąć Verstappena do alei i wyposażyć go w świeży komplet opon, oczekując restartu i walki na ostatnim okrążeniu. Tak też się stało. W międzyczasie sędziowie zmienili początkową decyzję i zdublowani kierowcy mogli „odzyskać” swoje okrążenie.

Verstappen znalazł się tuż za plecami Hamiltona i odważnym atakiem na hamowaniu do nawrotu prowadzącego na tylną prostą odebrał pierwsze miejsce Brytyjczykowi, detronizując go jednocześnie i sięgając po swoje pierwsze mistrzostwo.

- Szaleństwo. Wreszcie i ja miałem trochę szczęścia - powiedział szczęśliwy Verstappen, tuż przed dekoracją na podium. - Chciałbym też podziękować Checo. Jechał całym swoim sercem. Jest wspaniałym zespołowym partnerem.

- To niesamowite. Przez cały wyścig walczyłem. Potem pojawiła się okazja na ostatnim okrążeniu. Nadal mam dreszcze. Szaleństwo! Szaleństwo! Nie wiem, co powiedzieć. Wszyscy ci ludzie z zespołu, Honda. Oni też na to zasłużyli.

Rozemocjonowany Verstappen zapowiedział, że chce zostać w Red Bull Racing do końca kariery.

- Oni wiedzą, że ich kocham. Mam nadzieję, że będziemy to powtarzać przez kolejne dziesięć, piętnaście lat. Nie ma powodu, by cokolwiek zmieniać. Chcę zostać z nimi przez resztę życia. Jestem bardzo szczęśliwy. Christian [Horner], ale i Helmut [Marko] zaufali mi w 2016 roku.

- Naszym celem było wygranie mistrzostw i teraz to zrobiliśmy.

 
akcje
komentarze
Cichy triumf Sainza
Poprzedni artykuł

Cichy triumf Sainza

Następny artykuł

Hamilton: Gratulacje dla Maxa i jego zespołu

Hamilton: Gratulacje dla Maxa i jego zespołu
Załaduj komentarze