Wolff nie kłócił się z Hamiltonem

Toto Wolff zapewnia, że plotki o jego kłótni z Lewisem Hamiltonem, do której miało dojść tuż przed odwołanym GP Australii, są „totalnym nonsensem”.

Wolff nie kłócił się z Hamiltonem

W zeszłym miesiącu Formuła 1 przyjechała do Melbourne na wyścig otwierający sezon, który się nie odbył.

W rozmowie z dziennikarzami, dzień przed odwołaniem zawodów Hamilton przyznał, że był „zaskoczony” iż władze sportu chcą, aby GP Australii się odbyło.

- Pieniądze są królem, ale szczerze mówiąc nie wiem. Naprawdę nie wiele mogę dodać. Nie uważam też, że powinienem unikać przekazywania mojej opinii - mówił wtedy Brytyjczyk.

Po potwierdzonym przypadku zakażenia koronawirusem u jednego z pracowników McLarena i wycofaniu się Brytyjskiej ekipy, przez dwanaście chaotycznych godzin decydowano, czy puścić zawody czy nie. Dyskusja rozgorzała praktycznie na chwilę przed pierwszym treningiem. FIA i Liberty Media stanęli na rozdrożu.

Mercedes zamierzał zagłosować za kontynuowaniem imprezy, dopóki szef zespołu - Toto Wolff nie otrzymał telefonu od Daimlera, aby dał sobie spokój. Hamilton podobno był zły na Austriaka za jego wcześniejsze stanowisko.

- To nonsens - podkreślił Wolff w rozmowie udzielonej dla gazety Osterreich. - Lewis i ja rozmawialiśmy co sekundę w Australii, także tej nocy, kiedy wszystko odwołano.

- Dyskutujemy ze sobą również każdego dnia. Nasze relacje są bliższe niż kiedykolwiek wcześniej - zapewnił.

Jednym z wspólnych tematów jest oczywiście przyszłość Hamiltona w Mercedesie.

- Każdego dnia rozmawiamy o naszej przyszłości i nie ma żadnego dramatu. Wszystko wskazuje, że będziemy podobnie współpracowali, jak dzisiaj - mówił Wolff.

Austriak odnosząc się do spekulacji swojej przyszłości, dodał: - W większości opowiadań, które można o tym przeczytać, ludzie dodali 1+1 i wyszło im 3. Jaki jest mój obecny status? Mój angaż w Mercedesie jest jasny, mam ważną umowę do końca 2020 roku. Nadal trwają dobre rozmowy na temat tego, co chcemy wspólnie zrobić. Dyskutujemy. Jednak wszystko to zostało zepchnięte na dalszy plan przez koronawirus. Wszyscy mamy teraz większe problemy do rozwiązania - problemy ludzkie w naszych firmach.

- Nie zostanę dyrektorem generalnym Astona Martina i nie zamierzam tam też inwestować strategicznie - zapewnił. - Stroll i jego ekipa [red. Racing Point] są dużym klientem naszego zespołu wyścigowego. Kupują silniki, skrzynie biegów i części zawieszenia od Mercedesa. Ponadto Lawrence jest moim dobrym przyjacielem od wielu lat - niezależnie od naszych relacji biznesowych. Lawrence zostaje prezesem Astona Martina i przejmuje 20 procent firmy. Z tego ludzie dodali 1+1 i zamienili na 3.

Pytany, jak się miewa podczas tej przymusowej przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa, przekazał: - Wszyscy staramy się jak najlepiej radzić sobie ze zdrowotnymi, ludzkimi i gospodarczymi skutkami tego kryzysu. Spędzam dużo czasu z żoną i moim synem. Dla mojego zdrowia ten spokojny moment w naszym szalonym cyrku nie jest taki zły. Nagle masz mnóstwo czasu, aby zadbać o siebie. Takie rzeczy nie dzieją się bez powodu, ale staram się jak najlepiej to wykorzystać.

Czytaj również:

Polecamy:

 

 

akcje
komentarze
Kubica: Chęci czasami nie wystarczą

Poprzedni artykuł

Kubica: Chęci czasami nie wystarczą

Następny artykuł

Grosjean nie ukrywa swoich aspiracji

Grosjean nie ukrywa swoich aspiracji
Załaduj komentarze