Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Wypadek Antonelliego

Tuż przed testami F1 w Bahrajnie, Andrea Kimi Antonelli uczestniczył w wypadku drogowym.

Andrea Kimi Antonelli, Mercedes-AMG GT 63 PRO Motorsport Collectors’ Edition

Andrea Kimi Antonelli, Mercedes-AMG GT 63 PRO Motorsport Collectors’ Edition

W przeddzień wyjazdu do Bahrajnu, gdzie od jutra ma zacząć się pierwsza tura przedsezonowych testów, 19-latek uległ wypadkowi samochodowemu.

Incydent został potwierdzony przez Mercedesa w oficjalnym oświadczeniu: - W zeszłą sobotę wieczorem, w pobliżu swojego domu w San Marino, Kimi miał wypadek drogowy. Policja przybyła na miejsce zdarzenia po wezwaniu przez kierowcę. Jego samochód był jedynym uczestnikiem wypadku i chociaż pojazd został poważnie uszkodzony, Kimi nie odniósł obrażeń.

Do wypadku doszło na autostradzie w okolicy Serravalle. Raport policji drogowej wspomina o uderzeniu w barierę ochronną, bez udziału innych pojazdów.

Antonelli prowadził samochód: AMG GT 63 PRO 4MATIC+ „Motorsport Collectors Edition”, limitowaną wersję wyprodukowaną w zaledwie 200 egzemplarzach. Wspomniane auto dostał od zespołu do własnej dyspozycji.

Czytaj również:

Mercedes kilka dni temu pochwalił się przekazaniem supersamochodu Antonelliemu. Jego limitowana wersja charakteryzuje się wyjątkowymi detalami, takimi jak specjalnie lakierowane nadwozie w kolorze metalicznej czerni obsydianu, inspirowanym bolidem Mercedesa F1 z 2024 roku, ręcznie malowanymi srebrnymi strzałami z tyłu oraz turkusowymi akcentami wykorzystanymi w logo PETRONAS.

W samochodzie zastosowano zaawansowane rozwiązania techniczne, m.in.: aerodynamiczny pakiet o większej sile docisku, czy ulepszony układ chłodzenia. Pod maską kryje się 4-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem o mocy 612 KM.

Na chwilę obecną można się tylko domyślać, co powie Toto Wolff, gdy przyjdzie rachunek za naprawę.

Poprzedni artykuł Więcej pracy
Następny artykuł Horner jednak z Alpine?

Najciekawsze komentarze

Najnowsze wiadomości