Wzrost formy niezwiązany z kontraktem
Carlos Sainz przekonuje, że przyczyna jego udanych tegorocznych występów związana jest z samochodem przygotowanym przez Ferrari, a nie sportową złością po zapowiedzianej utracie etatu w Maranello.
Gdy wielu spodziewało się, że Charles Lerclerc i Carlos Sainz zachowają swoje miejsca w Ferrari, do gry niespodziewanie włączył się Lewis Hamilton. Brytyjczyk aktywował klauzulę w kontrakcie z Mercedesem i o rok wcześniej, niż pierwotnie planowano opuści Brackley.
Siedmiokrotny mistrz świata zastąpi w Ferrari Sainza, który musi rozejrzeć się za nowym pracodawcą. 29-latek wiązany jest z Red Bullem, Audi oraz Mercedesem, chociaż przedstawiciele tej ostatniej ekipy najchętniej widzieliby w składzie Maxa Verstappena, o ile ten zdecyduje się skrócić swoją obecność w RBR. Jeśli Holender zostanie w Milton Keynes, Toto Wolff może wybrać juniora Andreę Kimiego Antonelliego.
Sainz teoretycznie nie powinien narzekać na brak ofert, bowiem od początku sezonu spisuje się bardzo dobrze. Na inaugurację w Bahrajnie był trzeci. Rundę w Arabii Saudyjskiej opuścił z powodu operacji usunięcia wyrostka robaczkowego, a następnie jeszcze nie w pełni sił wygrał w imponującym stylu Grand Prix Australii. W Japonii ponownie wjechał na podium.
Sam kierowca przekonuje, że zwyżka formy nie wynika ze sportowej złości i chęci pokazania włodarzom Ferrari, jak bardzo się mylili, ale lepszego samochodu przygotowanego w Maranello.
- Po prostu poprawiliśmy samochód – stwierdził Sainz. - Rzeczywistość w Formule 1 jest taka, że samochód znaczy bardzo wiele.
- Tak, jeżdżę teraz na wysokim poziomie. Prawdą jest jednak, że w tym samochodzie można błyszczeć. W ubiegłym roku moje osiągi były podobne, ale bolid nie pozwalał się pokazać. Teraz możemy jechać trochę dłużej [podczas stintu], zbliżyć się w brudnym powietrzu, więcej pobawić się ze strategią. Po prostu można zabłysnąć.
- W zeszłym roku podczas wyścigów wyglądało to, jakbyśmy się cofali. Zawsze się broniliśmy. Jednak po prostu źle radziliśmy sobie z oponami. Teraz sytuacja jest zgoła odmienna. Poprawiliśmy się w każdym obszarze, ale lepsze jest przede wszystkim tempo wyścigowe. Pozwala to też na większą elastyczność taktyczną.
- Mogę teraz w trakcie wyścigu patrzeć do przodu, a nie zerkać w lusterka.
Naciskany pytaniem o przyszłego pracodawcę, Sainz odparł: - Niestety, nie mam jeszcze pojęcia, gdzie będę jeździł w kolejnym roku.
Polecane video:
Oglądaj: GP Chin - Przewodnik po torze w Szanghaju
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.